fbpx

Bogaty albo biedny, po prostu różni mentalnie [Szczera recenzja]

przez Rafał Walaszek
20 komentarzy

Czytałeś kiedyś książkę podczas spaceru, jednocześnie omijając psie kupy? Tę książkę mógłbyś położyć między nimi i… już byś jej nie znalazł.

Moim celem jest stworzenie najlepszych recenzji na rynku. Dlatego są długie i szczegółowe. Nie mam zamiaru pisać 5 akapitów o niczym, jak ma to miejsce na każdej stronie, blogu czy portalu. Wszystkie oceny wydaję według moich sztywnych kryteriów, niezależnie od tego, jak bardzo podobała mi się (lub nie) dana książka. Oceniam książkę, którą mam w ręku, a nie to, jak sobie ją wyobrażałem. Dzięki temu nie zobaczysz u mnie oceny 8/10, „bo dobrze się czytało” lub 2/10, „bo mi się nie podoba”.

O autorze

T. Harv Eker – Kanadyjski autor bestsellera, biznesmen, szkoleniowiec i mówca motywacyjny. Uwielbiany przez setki tysięcy, jeśli nie miliony na całym świecie. Śmiało może sobie przybijać piątki z najlepszymi z branży. Bo uwierz mi, potrafi sprzedawać.

Streszczony opis książki

Sprzedana w nieprzyzwoitych ilościach ulotka reklamowa. W zamyśle informuje, czym różni się mentalne postrzeganie pieniędzy przez ludzi bogatych i biednych. W praktyce to festiwal sprzedaży. I gdyby faktycznie sprzedawać to jako kilka stron z poradami, byłoby to uczciwe i nie miałbym się do czego przyczepić. Nazywanie tego książką to spore nadużycie.

Zacznijmy od pozytywów – uniwersalne prawdy

Żeby nie było, że jestem spuszczonym ze smyczy hejterem i potrafię tylko ujadać. Książka ma swoje wartościowe treści i nie będę udawał, że jest inaczej. Problem w tym, że jest ich bardzo, bardzo mało. Dobrych fragmentów zaznaczyłem zaledwie kilka.

To uniwersalne i oczywiste prawdy, ale sporo osób nie ma o nich pojęcia.

Zastanów się, co jest prawdziwym problemem. To, że nie masz pieniędzy? Nie. To, że nie potrafisz oszczędzać, wybrałeś złą pracę lub nie inwestujesz. Problemem są złe nawyki. Finanse są odzwierciedleniem stosunku poprawnych do niepoprawnych rozwiązań.

„Posłuchaj uważnie: brak pieniędzy nigdy, przenigdy nie jest problemem. Brak pieniędzy jest jedynie objawem tego, co dzieje się pod spodem”.

A skąd najczęściej biorą się złe nawyki? Ze złych wzorców. Bierzesz je ze swojego otoczenia. Twoim pierwszym wzorem do naśladowania są rodzice. Niezależnie od tego, czy warto iść w ślady swojego kręgu, czy nie, zrobisz to. Zrobisz, bo nie znasz niczego innego. Skoro wszyscy przepuszczają kasę na imprezy i gadżety, czemu miałbyś być inny? Wydaje Ci się to normalne. To kwestia społecznego dowodu słuszności. Robimy to, co robi większość.

„W jaki sposób tworzy się schemat pieniędzy? Odpowiedź jest prosta. Składa się on głównie z informacji czy „programowania”, jakie odebrałeś w przeszłości, zwłaszcza gdy byłeś dzieckiem”.

Pojawia się także wątek złej motywacji i tu też przyznam rację. Sukces ma być udowodnieniem, że jesteśmy godni akceptacji. Hej! Odniosłem sukces, doceń mnie! To nie prowadzi Cię do szczęścia. Ty nie chcesz być bogaty. Chcesz, żeby ktoś wreszcie powiedział, że coś Ci wyszło i jest z Ciebie dumny.

„W wielu ludziach z biednych rodzin narasta złość i bunt. Często opuszczają rodzinny dom i zbijają majątek albo przynajmniej mają motywację, żeby tak uczynić. Lecz jest pewien drobny szkopuł, a właściwie ogromny problem. Nawet jeśli tacy ludzie zbijają majątek i wypruwają sobie żyły, żeby odnieść sukces, zazwyczaj nie są szczęśliwi. Dlaczego? Ponieważ źródłem ich majątku i motywacji do zdobywania pieniędzy jest złość i uraza”.

Tylko że te pieniądze nie mają żadnego znaczenia. Bo ponownie pieniądze lub ich brak nie jest problemem. Problem leży głębiej.

„Żadna ilość pieniędzy, ani niczego innego, nigdy nie wystarczy tym, którzy mają poczucie, że sami nie są wystarczająco dobrzy”.

Pieniądze nie sprawią, że wreszcie odnajdziesz spokój. Nie spowodują, że zaakceptuje Cię rodzina. Nie zmienią Cię w tego pieprzonego bogacza buca, ani nie stworzą z Ciebie godnego naśladowania dobroczyńcy. Pieniądze są nijakie, to my wskazujemy im kierunek.

„Pieniądze sprawią tylko, że będziesz bardziej tym, kim już jesteś”.

Przewija się też kwestia stosunków międzyludzkich. No wiesz, nie wszystko kręci się wokół Ciebie.

„Nieważne, ile masz pieniędzy. Jeśli twój schemat pieniędzy nie pasuje do schematu osoby, z którą jesteś, to masz duży problem”.

W pełni się z tym zgadzam, o czym zresztą sam pisałem w tekście pieniądze w związku to nie wspólne konto. Nie będę przedłużał, kliknij i przeczytaj. Oszczędzisz sobie rozpadu małżeństwa.

I ostatnia prawda, którą powinien usłyszeć każdy, kto nie wierzy, że może mu się udać.

„Każdy mistrz był kiedyś do kitu”.

Wypowiedział to pewien olimpijczyk, który był na szkoleniu Ekera. I zaraz się do niego przyczepię.

A miało być tak pięknie…

Ta książka to dno i festiwal absurdu

Okładka obiecuje „rzadko spotykane połączenie błyskotliwej inteligencji z niezwykłym poczuciem humoru”. Czytam po polsku, więc nie wiem, jak ta książka prezentuje się w oryginale. Nie ma tu ani błyskotliwości, ani humoru. Uśmiałem się, gdy po raz kolejny autor próbuje mi wcisnąć swój kurs. To był uśmiech żenady. Jeżeli po angielsku jest lepiej, to u nas dzieje się film Sofii Coppoli, bo coś ewidentnie jest Lost in Translation.

Podstawowym założeniem książki jest to, że nie jesteś bogaty, ponieważ nie myślisz tak, jak robią to bogaci. Którzy nigdy nie są zidentyfikowani, nie znajdziesz tu żadnych konkretów. W każdej sekcji dostaniesz poradę, by przyłożyć palec do głowy i powiedzieć na głos „mam umysł milionera” i trochę innych bzdetów. Autor zapewnia, że zmiana sposobu myślenia, jest gwarancją sukcesu. Wystarczy myśleć jak bogaty. Wiesz jak to się nazywa? Afirmacja. Całą książkę każe Ci opierać się na takiej właśnie afirmacji. I teraz uważaj co się stanie.

„Praktycznie dzień po tym, jak się przeprogramowałem, moje akcje zaczęły iść w górę, i od tamtego czasu odnoszę na giełdzie niezwykłe sukcesy”.

Zajebiście prawda? Po co analizować spółki fundamentalnie, wykresy technicznie, zapoznawać się ze specyfiką produktów lub strategią firmy. Wystarczy pomyśleć, że kupimy dobre akcje i one będą dobre. Strategia prawdziwego inwestora, a nie jakieś tam bzdety od Warrena Buffetta.

„Większość ludzi uważa, że powodzenie ich interesu zależy głównie od ich umiejętności i wiedzy biznesowej, a przynajmniej od ich wyczucia rynku. Przykro mi, że muszę ci to powiedzieć, ale to bujda na resorach, czyli innymi słowy – w żadnym razie! To, jak ci idzie interes, jest wynikiem twojego schematu pieniędzy”.

Czyli powtórzmy, wiedza jest bez sensu, nie musisz się na niczym znać. Twój biznes będzie żyłą złota, tylko przykładaj co rano palec do głowy i wypowiedz zaklęcie afirmacyjne. No szkoda Eker, że sam się zaorałeś.

„Afirmacje, medytacje i wizualizacje to wspaniałe narzędzia, ale z tego co wiem żadne z nich samo w sobie nie przyniesie ci prawdziwych pieniędzy w realnym świecie. W realnym świecie musisz podjąć realne działanie, żeby osiągnąć sukces”.

Ciekawe co może być takim działaniem? Może zwiększanie swoich umiejętności i wiedzy biznesowej? Może analiza spółek giełdowych, zamiast inwestowania na chybił-trafił? Nie wiem, ale co rano pukaj się palcem w czoło powtarzając „kupiłem idiotyczną książkę”.

No to jak z tymi afirmacjami?

Pamiętasz olimpijczyka od cytatu o mistrzu do kitu? To łyżwiarz, reprezentant kraju. Znana osoba, więc pewnie zastanawiasz się, kim on jest. Skoro takie osobistości pojawiają się na szkoleniach Harva, to super powód do pochwalenia się tym. Ja też się zastanawiam, ale nikt z nas nie pozna odpowiedzi na to pytanie. Pewnie dlatego, że to zmyślona postać.

Dowiesz się za to, że autor dostaje mnóstwo listów, które cytuje w książce. Oczywiście same historie sukcesu. Tutaj dane są dostępne, wiesz kto pisze list. Na przykład taka historia od Seana Nity: Ledwo wiążemy koniec z końcem, ale rok po szkoleniu kupiliśmy 5 domów i rzuciłem pracę. Dziwnym trafem, każdy list jest napisany w ten sam sposób i informuje o Intensywnym Szkoleniu „Umysł Milionera”. Mam dziwne przeczucie, że te listy nie są do końca prawdziwe.

Czujesz rosnący poziom żenady? Tak jest przez cały czas. Ale będzie jeszcze lepiej. Skoro już zacząłem o reklamowaniu szkoleń, to wiedz, że jest to bardzo agresywna forma reklamy. „Książka” ma 160 stron, spróbuj zgadnąć, ile razy powtarza się wzmianka o szkoleniu. Zaraz poznasz odpowiedź, ale najpierw ciekawostka. Żeby nakłonić klienta do kupna produktu, należy mu go zaprezentować odpowiednią ilość razy. Nazywa się to punktem styku. Nie dam sobie ręki uciąć (chyba że Twoją), ale wystarczy 7 punktów styku. Takim punktem jest np. wspomnienie o kursie w swojej książce. Teraz odpowiedź. Ile razy Harv Eker wspomina o tym, że ma kurs? 89 razy. Do tego 7 razy wspomina o swojej stronie, gdzie odbierzesz gratisy do książki. Oczywiście na stronie gratisy zachęcają do wzięcia udziału w kursie. To w sumie 96 razy. Niewykluczone, że jednak pobił setkę, a ja coś pominąłem. Przecież bogaci nie znają ograniczeń.

„Moja firma, Peak Potentials Training, oferuje kilkanaście różnych programów szkoleniowych. Podczas wstępnego szkolenia, zazwyczaj jest to Intensywne Szkolenie „Umysł Milionera”, wspominamy krótko o kilku innych szkoleniach […] Większość jest zachwycona. Doceniają to, że mogą się czegoś dowiedzieć, o innych szkoleniach„.

To tak, gdybyś zapomniał, że są szkolenia…

Prawdziwej treści jest znikoma ilość. Większość książki to opowieści, jak cudowne są szkolenia i że możesz kupić szkolenia, oraz że temat jest głębiej poruszany na szkoleniach. Dowiesz się z nich tego, o czym właśnie zaczął pisać autor, ale nigdy nie skończył. To tylko dobrze sprzedająca się broszurka reklamowa dla szkoleń. Mówiłem Ci już o szkoleniach?

Na końcu książki znajdziesz sugestię, by czytać ją przynajmniej raz w miesiącu, przez następny rok. Czyli przeczytać komunikat „mam w sprzedaży kurs” 1.152 razy. Idealny przykład programowania finansowego. Do tego wejdź na stronę i pobierz gratisy do książki, wśród których znajdziesz co? Zgadłeś! Przypomnienie o kursie.

Dodatkowo treść jest sztucznie wydłużana przez powtarzanie tego, co przed chwilą czytałeś.

Afirmację można zdefiniować jako: „Pozytywne oświadczenie, które stwierdza, że to, co chcesz osiągnąć, już się dzieje„. Natomiast deklaracja to: „oficjalne wyrażenie intencji podjęcia określonego działania lub przyjęcia określonego statusu”. Afirmacja oznacza, że to, co chcesz osiągnąć, już się dzieje„.

W komplecie kilka historii o potędze nastawienia. Np. o sile intencji, gdzie Harv chciał kupić dom, ale był za drogi, więc poczekał. Po kilku miesiącach, zadzwonił do niego pośrednik, oferując mu dom o 200 tysięcy dolarów taniej. Przy cenie miliona, to 20% przeceny, ale co tam, wystarczyło pomiziać swoje wewnętrzne intencje i świat działa na naszą korzyść. Takich naciąganych historyjek jest przynajmniej kilka.

Do tego wszystkiego podane jest kilka porad, które mają Ci pomóc w byciu bogatym. Zapisz się do drogiego klubu, graj w golfa, jadaj w drogich restauracjach, kupuj magazyny z drogimi domami i błogosław je. Nie wiem, w jaki sposób wydawanie kasy na coś, na co Cię nie stać ma Ci pomóc się wzbogacić. Fake it, till you make it nie działa.

Gdybym zapytał Harva Ekera, dlaczego przez całą książkę próbuje mi wciskać kit i swoje szkolenie, odpowiedziałby pewnie to, co każdy przyłapany na zdradzie facet: „To nie tak jak myślisz”. Niestety, dosłownie za każdym razem to jest dokładnie to, o czym myślisz.

Harv Eker: Zrobię szkolenie
Ja: Ok
Harv Eker: Będzie kosztować 597 dolarów
Ja: Może być
Harv Eker: I drugie za 797 dolarów
Ja: Trochę drogo
Harv Eker: I trzecie za 997 dolarów
Ja: Nie przesadzasz?
Harv Eker: I czwarte za 1.495 dolarów
Ja: Naprawdę przeginasz
Harv Eker: I piąte za 5.000 dolarów
Ja: Dość…
Harv Eker: No dobra, nowy program za 1.597 dolarów
Ja: Przynajmniej znowu taniej
Harv Eker: Ale miesięcznie
Ja: KURWA

Ocena książki

Wszystkie oceny wydaję według moich sztywnych kryteriów, niezależnie od tego, jak bardzo podobała mi się (lub nie) dana książka. Oceniam książkę, którą mam w ręku, a nie to, jak sobie ją wyobrażałem. Dzięki temu nie zobaczysz u mnie oceny 8/10, „bo dobrze się czytało” lub 2/10, „bo mi się nie podoba”. W każdej kategorii można otrzymać 1, 0,5 lub 0 pkt.

  1. Estetyka (0,5 pkt) – Niby nie ocenia się książki po okładce, ale tak naprawdę każdy to robi. Ta jest tragiczna, a ilustracji brak, co może akurat jest plusem.
  2. Przejrzystość (0,5 pkt) – Dobry pomysł na podział treści, ale zdarzały się potknięcia. Na przykład treść listu w ramce wepchnięta w środek akapitu, co rozbija go na 2 różne strony.
  3. Przyjemność czytania (0 pkt) – Brak. Autor to nudziarz, bajkopisarz i sprzedawca. Brakuje obiecanego humoru i błyskotliwości.
  4. Wartość (0 pkt) – Książka nie niesie sobą prawie żadnej wartości. To ulotka reklamowa dla kursów za kilkaset dolarów. Mimo tylko 160 stron, to czyste lanie wody. Ważne są same nazwy rozdziałów i podrozdziałów, ich treść można pominąć.
  5. Praktyczność (0,5 pkt) – Część wiedzy pozwoli zmienić swoje nastawienie do pewnych spraw. Nie ma tu jednak żadnych konkretów, ani praktycznej wiedzy.
  6. Korzyść dla grupy docelowej (0 pkt) – Jeżeli grupą docelową są osoby pragnące nawijać sobie makaron na uszy, to spełnia swoje zadanie. Jeśli natomiast szukasz prawdziwej zmiany w życiu, to zły adres.
  7. Wyróżnik (0 pkt) – Wyróżnikiem jest jedynie zagęszczenie reklam swoich kursów w porównaniu do objętości książki.
  8. Ponadczasowość (1 pkt) – Pomijając słabą treść i agresywną sprzedaż, książka jest ponadczasowa. Zestaw „myśli o bogactwie, czyli 17 różnic w myśleniu i działaniu między bogatymi, biednymi i z klasy średniej” jest dobry i prawdziwy. Za 20 lat też będzie.
  9. Naganianie na inne produkty (0 pkt) – 96 wspomnień o szkoleniach na 160 stronach. Powinienem dać ujemne punkty.
  10. Stosunek cena-jakość (0 pkt) – Warto przejrzeć tylko nazwy rozdziałów i podrozdziałów, czyli 17 różnic. Nie musisz czytać reszty. Nie warto, to naprawdę całe „mięcho” książki. Jak dostaniesz za darmo, możesz spróbować, ale pod żadnym pozorem nie marnuj kasy na kupno tej pozycji.

Ocena końcowa: 2,5/10

Rating: 2 out of 10.

Dlaczego warto kupić?

Nie ma absolutnie żadnego powodu, by kupić tę książkę. Powinienem ją zachwalać, bo niżej znajdziesz widget afiliacyjny, który pozwala mi zarabiać na polecaniu. U mnie szczera recenzja, to szczera recenzja. Książka jest tragiczna.

Dlaczego nie warto kupować?

To ulotka reklamowa dużo droższych szkoleń, która choć krótka, to i tak przegadana. Powtarzające się zdania mają na celu wydłużenie tekstu, który zmieściłby się w 1 porządnym wpisie na blogu. Do tego autor sam sobie zaprzecza. Słabo.

Gdzie kupić Bogaty lub biedny, po prostu różni mentalnie?

Poniżej znajdziesz porównywarkę cen, gdzie znajdziesz najtańsze oferty. To linki afiliacyjne, więc jeśli zdecydujesz się na zakup książki, to otrzymam za to prowizję. Ale proszę Cię, nie kupuj jej. Jest beznadziejna.

Kliknij po więcej recenzji

Podobne teksty

Skomentuj

20 komentarzy

DeVi 2 lipca 2020 - 19:51

Chciałam się przyczepić do: „Posłuchaj uważnie: brak pieniędzy nigdy, przenigdy nie jest problemem.”
Ale po przeczytaniu tego: „Praktycznie dzień po tym, jak się przeprogramowałem, moje akcje zaczęły iść w górę, i od tamtego czasu odnoszę na giełdzie niezwykłe sukcesy”. zmieniłam zdanie. Afirmacja to jedno, wiara w siebie, swój biznes oraz siłę do realizacji marzeń. ALE wpajanie ludziom że od zwykłego gadania do siebie zaczną być bogaci (a przed chwilą było mówione że pieniądze nic nie zmienią w Tobie… a te afirmacje to niby co? Nie zmiana?).
Przyznaje że gdybyś nie napisał tego tak szczerze i prost oz mostu ludzkim głosem, to pewnie bez czytania człowiek mógłby się na to złapać. Jednak wolę czytać nieco więcej niż reklame szkoleń.

Odpowiedz
Karolina 2 lipca 2020 - 22:10

właśnie przez takie książki nie lubię poradników, wydają byle co i chcą zarobić. Przez takie poradniki trudno dokopać się do tych wartościowych

Odpowiedz
blogierka 3 lipca 2020 - 01:33

Nie moja tematyka ale szanuje za szczerość.

Odpowiedz
Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny 3 lipca 2020 - 21:50

O wow, tożto niezłe podsumowanie! Szczególnie pkt. 3🤣
Podobają mi się Twoje metafory, jakich użyłeś w tym tekście.

Odpowiedz
Partyzantka 6 lipca 2020 - 13:40

Dawno nie widziałam tak rzetelnej recenzji. Widać, że spędziłeś nad nią sporo czasu i przemyślałeś wszystko. Szacun. 🙂

Odpowiedz
Karolina 6 lipca 2020 - 19:42

Takie książki na kilometr śmierdzą mi tanim „kołczingjem” i naciągactwem. Nie kupuję tego, omijam szerokim łukiem.

Odpowiedz
Natalia 7 lipca 2020 - 15:47

Ja też nie przepadam za tego typu książkami, szczególnie jeśli tak jak w tym przypadku jest ona w dużej mierze zachwalaniem i reklamą genialnych szkoleń.

Odpowiedz
Paweł 7 lipca 2020 - 10:35

Książkę przyswoiłem w formie audiobooka — powiem, że było to dosyć przyjemne doświadczenie i widzę, że niewiele straciłem, nie obcując z nią w formie klasycznej. Myślę, że to taka pozycja, która wiele zyskuje właśnie w formie audiobooka. Może wtedy uwypukla się fakt, że autor to właśnie mówca motywacyjny.
Jeżeli chodzi o reklamy w tego typu książkach to po przeczytaniu kilkunastu z kategorii „rozwój osobisty” to niestety jest to standard wprowadzany w życie w mniej lub bardziej chamski sposób.
Nie jest to pozycja, którą zaliczyłbym do takich „game changerów”, które zmieniły całkowicie moje spojrzenie na jakiś temat albo z których się czegokolwiek nauczyłem. Jak zacząłem czytać Twoją recenzje, uświadomiłem sobie, że nie ma ani jednej rzeczy, jednej myśli, która zostałaby ze mną na dłużej po odsłuchaniu audiobooka — chociaż prawdopodobnie w fizycznej kopii tej książki, zaznaczyłbym te same fragmenty co Ty.

Odpowiedz
Rafał Walaszek 7 lipca 2020 - 15:07

Książka jest bardzo biedna i faktycznie w głowie nie pozostaje wiele poza sprzedażowym bełkotem. Niestety jest duża różnica między książkami najlepszymi, a tymi, które najlepiej się sprzedają.

Odpowiedz
Michał 8 lipca 2020 - 00:31

Bardzo mi się podoba szczere podejście do książki i bez wciskania niepotrzebnej ściemy. Za poradnikami nie przepadam ze względu właśnie za takiej pozycje.

Odpowiedz
Angelika 9 lipca 2020 - 17:21

Oczywiście tytuł jest mi dobrze znany, choć jakoś nigdy nie było mi po drodze, żeby ją przeczytać. Jak widać, nic nie szkodzi i daruję ją sobie. Dzięki za szczerą opinię

Odpowiedz
Katarzyna 9 lipca 2020 - 19:10

Co za zbieg okoliczności – akurat jestem w trakcie czytania tej książki! Niestety coś jest w tej Twojej recenzji, bo sama mam mieszane uczucia co do tego tytułu i trochę ugrzęzłam.

Odpowiedz
Darek 12 lipca 2020 - 16:41

Słuchałem książkę i niestety nie doszedłem do końca, lektor miał denerwujący głos. Poza tym zapamiętałem tylko”płóż rękę na sercu , potem do czoła i powtarzaj … Myślałem, że to tylko moje wrażenia odnośnie książki – kilku blogerów finansowych chwaliło ją.

Odpowiedz
Rafał Walaszek 12 lipca 2020 - 16:50

Blogerzy, którzy polecają wszystko, bo mają z tego prowizję od sprzedaży występują bardzo często. Właśnie dla tego postanowiłem w końcu zapewnić prawdziwe recenzje. 😉

Odpowiedz
Miejska Pustelniczka 13 lipca 2020 - 18:39

Fajna i szczera recenzja. Dobrze wiedzieć, czego nie czytać 🙂 Nie rozumiem jednak za bardzo, jak można dawać oceną za grupę docelową – ta jakaś przedziwna kategoria.

Odpowiedz
Rafał Walaszek 13 lipca 2020 - 19:23

Może źle to ująłem, ale często książka jest reklamowana jako pozycja obowiązkowa, dla konkretnej grupy. Ten punkt ocenia, jak bardzo tej grupie jest faktycznie potrzebna, czy to tylko puste obietnice.

Odpowiedz
August 13 lipca 2020 - 22:07

Fajnie się czytało recenzję, a tego typu książki są bez sensu,ale ludzie lubią ja czytać.

Odpowiedz
Miye 14 lipca 2020 - 02:05

Faktycznie nie brzmi to dobrze. Co gorsza jednak pewnie istnieje wiele osób, które kupią taką książkę i będą korzystały z porad.

Odpowiedz
Mateusz 23 lipca 2020 - 12:28

„Nie ma absolutnie żadnego powodu, by kupić tę książkę. Powinienem ją zachwalać, bo niżej znajdziesz widget afiliacyjny, który pozwala mi zarabiać na polecaniu. U mnie szczera recenzja, to szczera recenzja. Książka jest tragiczna.”

Rafale, szanuję!

Fajnie, że wrzuciłeś cytaty z książki. Jeden mnie ujął i aż pomyślałem sobie: „tyle razy wspominano tę książkę, może w końcu przeczytam?”
Ale reszta recenzji mnie od tego działania odpycha. W szczególności stosunek nachalnej sprzedaży do ilości stron :d

Odpowiedz
Rafał Walaszek 23 lipca 2020 - 13:04

Uczciwość jest dla mnie ważniejsza niż zachwalanie byle czego za kasę (szczególnie za grosze).

Odpowiedz

Ta strona używa ciasteczek bo są smaczne i pomagają zoptymalizować jej działanie. Akceptuj Czytaj więcej