fbpx

Oszczędzanie to nie wyrzeczenia i dlaczego tego nie rozumiesz

przez Rafał Walaszek
26 komentarzy

Większość osób kojarzy oszczędzanie z wyrzeczeniami, brakiem przyjemności, smutnym życiem i ekstremalną biedą. Dlaczego? Ponieważ zamiast wprowadzać finansową równowagę, zmieniają się w męczenników, do tego na własne życzenie.

Oszczędzają tylko biedni, głupi i Ci, co nie potrafią cieszyć się z życia. Tak to jest postrzegane. Skoro musisz oszczędzać, to jesteś przegrywem, bez żadnej przyjemności dnia codziennego. A może jednak nie, bo po prostu wszyscy mają do tego złe podejście? No nie może, 99% osób ma w 100% złe podejście.

Zacznijmy od tego, że kiedyś faktycznie było ciężko. W średniowieczu, podczas zaborów, przez obie wojny i komunę nie było lekko. A mimo to zawsze udawało się zorganizować procentowe trunki, czyli przyjemności. Czasy jednak się zmieniły i jest zdecydowanie lepiej. Wiecznie płaczącym marudom radzę sprawdzić kalendarz, rok zaczyna się już od 2, a nie od 1 i to od całkiem dawna.

Mimo wszystko, mentalność zatrzymała się na tej jedynce z przodu. I takim sposobem, oszczędzanie równa się zaciskaniu pasa i szlabanowi na radość z życia. To ma sens, jeśli żyjesz w skrajnej biedzie, ale założę się o stówę, że tak nie jest i wyolbrzymiasz.

Kiepskie oszczędzanie bierze się z braku zrozumienia, czym powinno być. Zazwyczaj ucinamy to, co uważamy za zbytki. Przecież to, co poprawia nam humor, nie jest niezbędne do życia, to tylko przyjemności, a nastały czasy prawa dżungli. Jak już zaciskamy ten pas, to do ostatniej dziurki… Problemem jest to, że oszczędzamy na rzeczach oczywistych, a przez palce przecieka nam znacznie więcej pieniędzy na tych prozaicznych wydatkach, które uważamy za niezbędne. I zaraz powiem Ci dlaczego totalnie mylisz obie grupy, oszczędzasz mniej niż możesz i jeszcze robisz sobie krzywdę.

Na początek trochę spojrzenia na budżet (jeżeli go nie prowadzisz, to tutaj masz instrukcje jak zacząć szybko, lekko i skutecznie). Wyróżnijmy kilka kategorii. To tylko przykładowe 5, możesz mieć więcej, mniej lub inne, to bez znaczenia.

  • Jedzenie 
  • Rachunki
  • Transport
  • Higiena
  • Rozrywka

Weźmy ciąg myślowy typowego Kowalskiego:

  • Jedzenie – Człowiek jeść musi.
  • Rachunki – Trzeba płacić albo eksmitują.
  • Transport – Do pracy dojechać muszę, bo pieniędzy nie zarobię.
  • Higiena – Myć się trzeba albo z pracy wyrzucą.
  • Rozrywka – No, tutaj to można oszczędzić, bo w sumie komu to potrzebne.

Kowalski zamierza uciąć wydatki na ostatniej kategorii, co wydaje się sensownym pomysłem, a w rzeczywistości jest katastrofą. Grupy wydatków są ułożone od tych, na które wydajemy najwięcej, do tych, na które wydajemy najmniej. Na jedzenie wydajemy średnio połowę pensji, reszta różnie, ale rozrywka czy kultura jest w naszych portfelach pozycją marginalną lub wręcz pomijaną.

Na czym więc szukać tej oszczędności? Na 50 zł, które raz w miesiącu przeznaczasz na wyjście do kina, klubu, pubu czy książkę? Oprócz frustracji, z powodu braku odpoczynku od codzienności, nic Ci to nie da. Właśnie dlatego kojarzysz oszczędzanie z wyrzeczeniami. Odbierasz sobie przyjemność, wprowadzasz negatywne emocje, a do tego marudzisz, że nie możesz nic odłożyć, więc oszczędzanie jest pewnie tylko dla bogatych. Szukasz w złym miejscu.

Zrozum, że rozrywka, hobby czy cokolwiek innego, dającego Ci zadowolenie z życia jest niezbędne do zachowania równowagi w głowie. A bez niej, szybko zaczniesz nieprawidłowo oceniać rzeczywistość. Skasowanie sobie seansu, wyjścia do restauracji czy wakacyjnych lodów dzieciom jest bardzo proste i daje złudne poczucie oszczędności. Powtarzam Ci, oszczędzasz grosze, tracąc wiele.

Jak powinno wyglądać poprawne oszczędzanie?

Rozrywka jest najmniejszą grupą wydatków, czemu więc nie zaatakujesz pozostałych, znacznie większych? Zaraz pomyślisz sobie, że ich koszty musisz ponieść, nie da się ich zlikwidować. A kto Ci każe likwidować? Wystarczy, że je zmniejszysz i to nie przez redukcje kupowania, a robienie bardziej świadomych zakupów.

Rozsądne oszczędzanie niekoniecznie równa się pozbywaniu wydatków, robisz to, o ile są całkowicie zbędne. W przeciwnym razie szukasz tańszych rozwiązań. Dlatego możesz robić tańsze zakupy spożywcze, ale nie oszczędzasz przy tym na jedzeniu (co odradzam w tym tekście). Możesz negocjować zakres albo cenę pakietów za internet, telefon lub telewizję. Możesz zmienić kosmetyki na tańsze, a wcale nie gorsze. I w każdym przypadku łatwiej oszczędzisz większą kwotę niż to, czego pozbawiasz się w kategorii rozrywka. Masz większe pole do popisu, a przy okazji nie cierpi na tym Twój komfort psychiczny.

Kto oszczędza źle, a kto dobrze?

Weźmy na warsztat dwie osoby o odmiennej filozofii prowadzenia finansów.

Złe oszczędzanie

Janusz kiedyś był sportowcem (piłkarzem), hobbystycznie, ale jednak. Grał z kumplami po robocie i w weekendy. Przyszła zima, żeby pograć, trzeba było wynajmować salę gimnastyczną. Zrzuta w kilka osób to ledwie 8 zł na głowę. Grali 3 razy w tygodniu.

8 zł * 3 dni w tygodniu * 4 tygodnie = 96 zł miesięcznie.

Po dwóch miesiącach Janusz stwierdził, że coś mu się nie zgadza z kasą. Płacić prawie stówkę, żeby za piłką pobiegać? A do dupy z takim graniem! Mecz sobie w domu obejrzę, mam sportowy pakiet. I tak Januszowi zleciała zima, pooglądał sobie mecze. Radości z własnej gry zabrakło, nerwów od oglądania tych klubowych patałachów przybyło. Zanim zrobiło się ciepło, minęło kilka miesięcy. Janusz nie miał już ochoty grać, odzwyczaił się i dawno stracił kontakt z kumplami z boiska.

Oszczędności prawie żadne, utrata przyjemności, nabawienie się nerwów i spadek aktywności fizycznej, czyli pogorszenie zdrowia. Tyle wyszło z finansowego planu Janusza. I kto tu jest patałachem?

Dobre oszczędzanie

Seba to kolega Janusza, razem grali w piłkę i nie muszę wszystkiego powtarzać. Tylko, że Sebastian zrobił coś innego niż nasz rozgniewany wąsacz. Zamiast rezygnować z piłki nożnej, która sprawiała mu wiele przyjemności, olał oglądanie meczy. Jeśli chciał się pośmiać z drewniaków na boisku, miał od tego przeciwną drużynę.

Oszczędności ze zlikwidowania pakietu sportowego nie wystarczyły na pokrycie kosztów wynajmu sali. Jednak dobrze wiemy, że meczy nie ogląda się na sucho, dlatego dodatkowe wydatki Janusza pokryły się tu z kosztami Seby. Nawet jeśli obaj wydają obecnie tyle samo, to nadal Sebastian zachowuje zadowolenie z gry, formę i interakcje społeczne.

Zauważ, że pomimo identycznego poziomu wydatków, ich codzienny nastrój będzie zupełnie inny. Wszystko przez niecałą stówę. Warto sobie odmawiać? Czy może lepiej poszukać oszczędności gdzieś indziej?

Jest taki cytat: „Nie urodziłeś się tylko po to, żeby płacić rachunki i umrzeć” i jest w nim sporo prawdy. Bo redukować możesz dowolne wydatki, ale przydałoby się mieć z tego życia trochę przyjemności, a oszczędzasz po to, by móc sobie na nie pozwolić.

To, że sobie na coś pozwalasz, nie znaczy, że szastasz forsą na lewo i prawo. Wręcz przeciwnie, gdybyś tak robił, nie mógłbyś sobie pozwolić na nic.

Podobne teksty

Skomentuj

26 komentarzy

Partyzantka 27 stycznia 2020 - 13:57

Bardzo fajne podejście i bardzo mi bliskie. Łatwo wpaść w pułapkę przesady i nie dostrzegać najprostszych rozwiązań. My z chłopakiem byliśmy zaskoczeni, jak ograniczenie mięsa w diecie wpłynęło na nasze wydatki. Na jedzenie wydajemy tak mało, że w ciągu dwóch pierwszych miesięcy myśleliśmy, że coś źle zapisujemy. 😉 A przy tym jemy dużo zdrowiej niż kiedykolwiek. Da się. Trzeba szukać, kombinować, ale unikać ascetycznego podejścia, bo to i tak nie wypali. Super tekst, jak zawsze. 🙂

Odpowiedz
Rafał Walaszek 27 stycznia 2020 - 14:46

Odmawianie sobie przyjemności prowadzi do frustracji, a ta do rezygnacji. Dlatego lepiej szukać w miejscach, na których nam mniej zależy, niż tych oczywistych i powtarzanych przez wszystkich. Chwila zastanowienia i można się totalnie zaskoczyć. Nie zdziwiłbym się, gdyby akurat Tobie ktoś powiedział „wydajesz za dużo na książki”. Tylko, że wcale nie powinnaś z nich rezygnować. 😉

I dziękuję, że doceniasz moje teksty 😃

Odpowiedz
Partyzantka 27 stycznia 2020 - 16:02

Powiem Ci, że akurat w kwestii książek bardzo przystopowałam, w zeszłym roku kupiłam ich max. dziesięć. Ale w zasadzie moja motywacja do oszczędzania jest tak silna, że mogłabym zrezygnować ze wszystkiego (przynajmniej na jakiś czas ;)), więc to chyba nie jest przykład typowego oszczędzania.

Odpowiedz
Rafał Walaszek 27 stycznia 2020 - 16:35

Czyli mocny cel. Pasieka? Mocno kibicuję 😉

Odpowiedz
Ania 27 stycznia 2020 - 14:25

Podpisuję się obiema rękami i nogami! Sama jestem zwolenniczką pilnowania tego, ile kasy idzie na żarełko. W sezonie letnim fajnie pojechać do roboty rowerem, bo człowiek słońca złapie i sen będzie miał głębszy. Co prawda teraz już pracuję tylko z domu, ale znajomi dojeżdżają we trójkę jednym autem do roboty, dzięki czemu oszczędzają kasę na paliwku. Jeśli chodzi o rachunki – od zawsze korzystam z telefonu w opcji pre-paid. Przez wiele miesięcy płaciłam dodatkową kasę za pakiet internetowy. 2 GB za 12 zł!!! O głupia ja, teraz mam taryfę, w której przy doładowaniu za 30 zł dostaję 10 GB za darmoszkę! Co prawda operator nigdzie nie ujął, że w tej taryfie nie można korzystać z roamingu, o czym dowiedziałam się już na urlopie, ale wyjeżdżam zagramanicę raz w roku, więc sobie to ogarnę 🙂 A co do podejścia do samego oszczędzania – tez sama prawda! Właśnie jestem w trakcie pisania ebooka o wydawaniu mniej na jedzenie, zrobiłam ankietę z czym kojarzy się ludziom oszczędzanie na żywności i oczywiście gros odpowiedzi „z odmawianiem sobie przyjemności!”… A to przecież zupełnie nie tak 😉

Odpowiedz
Rafał Walaszek 27 stycznia 2020 - 14:48

Jest duża różnica między oszczędzaniem na jedzeniu, a oszczędzaniu na kosztach jedzenia. Tego pierwszego nie polecam, drugie jak najbardziej. Koniecznie wytłuść to w swoim ebooku i daj znać, gdy będzie gotowy 😉

Odpowiedz
Ewelina 27 stycznia 2020 - 15:29

Dobre podejście do oszczędzania to już połowa sukcesu! 🙂

Odpowiedz
Joanna 27 stycznia 2020 - 16:23

Prawidłowe spojrzenie na oszczędzanie całkowicie zmienia jego wyraz. Są produkty, których zakup możemy lepiej przemyśleć zanim włożymy je do koszyka. I czasem też trzeba zdać sobie sprawę, że nie zawsze potrzebujemy tych wszystkich drogich rzeczy. Czasami luksus tkwi w szczegółach. Można oszczędzić i jednocześnie być zrelaksowanym i odprężonym, dzięki zwykłej kąpieli ze świecami we własnym domu. Wszystko mieści się w sposobie myślenia.

Odpowiedz
Beata 27 stycznia 2020 - 17:35

Na początku tak sobie pomyślałam, że po pierwsze to trzeba mieć z czego oszczędzać. Ale ok, Twoje rozumowanie jest całkiem fajne i zgadzam się z Tobą. Mimo, że oszczędzanie to nie jest moja bajka 😀

Odpowiedz
isabell florkovska 27 stycznia 2020 - 18:22

Bardzo dobry wpis! Powinni takie przykłady w szkołach dawać. W oszczędzaniu warto na początku skupić się na małych kwotach, bo wiele osób od razu myśli, żeby tak po kilka stówek odkładać, a to szybko może dać odwrotny efekt, jeśli się niewiele zarabia.
Ja np. jeszcze na studiach zaczęłam remontować rodzinny dom, który przejęłam z mamą po jej rozwodzie. Nie mieszkałyśmy tam, jednak stopniowo malowałam wszystkie pomieszczenia i jeśli widziałam w sklepie coś, o czym marzyłam do wnętrza domu, a cena była atrakcyjna, to kupowałam. Zbierałam przez dobre 3 lata takie rzeczy, teraz już mieszkam w tym domu i nic tu nie brakuje. Jakby pomyśleć, ile musiałabym teraz na raz wydać, że urządzić wnętrze, to aż głowa boli. A oszczędności na koncie też są. Zatem dobry plan, myślenie długofalowe i można odnieść sukces w kwestii oszczędzania.

Odpowiedz
Agnieszka 4 lutego 2020 - 13:24

Oszczędzanie przy urządzaniu domu czy mieszkania to temat rzeka. 🙂 Ostatnio uświadamiałam koleżanki, że skoro kupiłam nową kanapę (była w planach od pół roku, kupiona przy fajnej promocji), to nie muszę od razu kupować ozdobnych poduszek. Serio, nie są mi potrzebne. A jak koleżanki bardzo chcą, żebym je miała, to za 3 miesiące mam urodziny, więc mogą wtedy o te moje poduszki zadbać. 🙂

Odpowiedz
Maciej Pawlik 27 stycznia 2020 - 22:12

Przykład z chłopakami z boiska daje moc. Świetnie ilustruje różnicę między biedowaniem, a płaceniem podatku od spokoju 🙂

Odpowiedz
Anatol 27 stycznia 2020 - 22:52

Dlatego u nas w budżecie zawsze jest odpowiednia kwota w kategorii „hobby”, z której bez żadnych wyrzutów sumienia finansujemy swoje zachcianki 🙂
Każdemu polecam takie podejście 🙂

Odpowiedz
blogierka 28 stycznia 2020 - 00:55

Bardzo fajne i racjonalne podejście do tematu oszczędzania.

Odpowiedz
blogierka 28 stycznia 2020 - 01:05

Rafał, a zawsze byłes taki racjonalny w tym wszystkim czy raczej kiedyś popełniałeś błędy i na ich podstawie dzielisz się wiedzą?

Odpowiedz
Rafał Walaszek 28 stycznia 2020 - 12:46

Oszczędności nauczyła mnie mama w wieku kilku lat (6-7), więc podejście miałem od zawsze podobne. Tak, oczywiście popełniałem błędy, kiedyś je opiszę jako przestrogę w różnych tematach. 😉

Odpowiedz
Kasia 29 stycznia 2020 - 12:09

Zazdroszczę…. Ja chociaz jako dzieciak byłam oszczędna szybko zostalam „nauczona”, że nie warto. Wszelkie kwoty mniejsze czy większe ( w liceum mialam stypendium naukowe prawie 500zl) były mi odbierane i tak wywalałam kasę jak najszybciej na swoje zachcianki żeby nikt mi ich nie odebrał jeżdżąc po moich emocjach… Smutne ale prawdziwe…
Dzięki za kolejny super wpis:) cieszę się ze do Ciebie trafiłam:)

Odpowiedz
Rafał Walaszek 29 stycznia 2020 - 14:12

Kasiu, to ja cieszę się, że to Ty do mnie trafiałaś 🙂

Co do Twojej przeszłości, rozumiem doskonale. Znałem osoby, u których działo się dokładnie to samo. Pomogła jedynie wyprowadzka od rodziców (to właśnie oni byli problemem) lub krycie pieniędzy w różnych zakamarkach. Straszna sytuacja, bo przez złe wzorce kolejne pokolenia popełniają błędy, wcale nie ze swojej winy. I właśnie przez to chcę walczyć ze spaczonym myśleniem o finansach.

Odpowiedz
Kasia 29 stycznia 2020 - 12:33

Mam pytanie: ile czasu poświęcasz na giełdę? Kilka lat temu zaczęłam inwestować na zasadzie ‚co zaszkodzi spróbować’ i po kilku razach zrezygnowałam z braku czasu (budowa domu, dzieci, praca). Mam nadal konto maklerskie i zakupione w tamtym okresie akcje. Nie wiem czy jest gdzieś u Ciebie wpis o takiej tematyce jeszcze nie przeczytałam wszystkich artykułów. Jeslijest to przepraszam za głupie pytanie. Pozdrawiam

Odpowiedz
Rafał Walaszek 29 stycznia 2020 - 14:28

Nie ma za co przepraszać 😉 Gdy jeszcze pracowałem i codziennie uczyłem się czegoś o inwestowaniu na giełdzie, siedziałem od powrotu z pracy (13-14) do 17:00 (koniec notowań). Szybkie przejrzenie wykresów, informacji, komunikatów + forum na którym jestem. Wykresy na jednej stronie ekranu, żebym miał na oku, na drugiej cokolwiek miałem do roboty.

Aktualnie bywa różnie, bo już nie pracuję. Przeważnie sprawdzam wszystko o 12-13, gdy wstaję i jeśli nie ma żadnych przesłanek, to zaglądam jedynie sporadycznie co 2-3 godziny, bo i tak jestem cały czas przy komputerze. W takim wypadku to 20-40 minut dziennie, choć większość dni mogłaby opierać się na samym zaglądaniu na kursy w 5 minut. Na początku zdecydowanie za bardzo to wszystko przeżywałem.

Jeśli wiem, że coś ma się wydarzyć, wstaję przed 9, żeby być na otwarciu sesji. Stało się tak kilka dni temu, gdy CD Projekt przełożył premierę Cyberpunk 2077, czyli swojego głównego produktu. Chciałem się załapać na szybki wyrzut akcji i certyfikatów na dźwigni. Sprzedałem rano ze stratą, ale odkupiłem jeszcze niżej, więc w sumie na plus. W taki dzień siedzę od 9 do 17, ale to wyjątki.

Z tematów giełdowych opisałem jedynie (do tej pory), jak wygląda event na giełdzie, konferencja spółki giełdowej i targi finansowe. Znajdziesz to w kategorii inwestowanie. Mam już zaplanowane 2 cykle artykułów o inwestowaniu, niestety, muszą poczekać w kolejce za innymi projektami. Choć nie ukrywam, że wszystko chciałbym zrealizować jak najszybciej, to nie dam rady ze wszystkim na raz.

W Twojej sytuacji może warto najpierw sięgnąć po kilka książek o giełdzie lub po darmowe artykuły? Nie wiem, jak stoisz z wiedzą i co chcesz osiągnąć przez inwestowanie.

Odpowiedz
Kasia 29 stycznia 2020 - 16:22

Dziękuję:) jakie pozycje są wg Ciebie takimi obowiazkowymi? Wiesz ja mialam ‚zbędna’ gotówkę 2000zl i zarabiałam niewielkie kwoty na kilku transakcjach w sumie ok 400zl. Później zostawiłam swój portfel z akcjami i teraz jestem na mega minusie. Co chce osiągnąć? Chcialabym móc malymi krokami powiększać kapitał i inwestować dalej. Tak wiem że z malej kwoty nie bede miała milionów bo takie strzały możliwe są na Forex;)
Moją wiedzę okreslam jako początkujący- raczkujacy:)

Dzieki Twojemu poradnikowi ogarniam w dalszym ciagu finanse domowe i widzę światełko w tunelu. Zaczęłam dostrzegać możliwość oszczedzania złotówek a nie groszy i za to dziękuję! Czekam z niecierpliwością na kolejne artykuły:)

Odpowiedz
Rafał Walaszek 29 stycznia 2020 - 16:47

Nie przerabiałem wielu książek, bo wciąż korzystam ze wszystkiego, co darmowe w internecie. Ale kupiłem i leży na kupce wstydu Adam Zaremba – Giełda, podstawy inwestowania. Jeszcze nie czytałem, ale po rzucie okiem to dobra pozycja dla początkujących. Nie jest zbyt dokładna, ale porusza setki tematów w skrócie jako pigułka wiedzy.

Jeśli wrzuciłaś tylko 2000 zł, to świetna nauczka. Lepiej wydane pieniądze niż kursy. Poćwicz na tych pieniądzach i jeżeli je stracisz, to potraktuj to jako koszt nauki. Lepiej wyłożyć się przez podstawowe błędy przy 2 tysiącach niż 20 czy 200.

Z internetowych źródeł możesz sprawdzić Akademię Inwestowania Orlen i Tomka Jaroszka z bloga doradca.tv, na początek wystarczy i sama odkryjesz, w którym kierunku chcesz szukać wiedzy. Nie ma co się spieszyć z wchodzeniem w rynek, jak mówi mój znajomy inwestor „pieniądze jeszcze zdążymy stracić”. 😉

Odpowiedz
Kasia 29 stycznia 2020 - 17:44

Dziękuję bardzo:)
Jesli to nie tajemnica jakie fora dla inwestorów mógłbyś polecić? Z jakich sam korzystasz?

Rafał Walaszek 29 stycznia 2020 - 18:32

Najlepiej przejrzeć kilka i samemu ocenić, które najbardziej nam odpowiada. Ja jestem na Iluminaci, gdzie większość dyskusji toczy się na czacie, a forum jest w sumie dodatkiem. Dość małe i zgrane grono inwestorów. Za dostęp trzeba płacić, a wszystko przekazujemy na wybrany przez nas cel charytatywny. W sumie większość for jest płatna, dlatego nie sugerowałbym się nimi przed nauką podstaw. Każdy prezentuje tam swoje zdanie o spółkach, a na początku ciężko określić co jest dobrą informacją, a co zwyczajnym szumem.

Oprócz tego jest forum na bankier.pl, nad którym moderacja nie panuje i stooq.pl, gdzie jest już lepiej.

Joanna 10 lutego 2020 - 13:57

Tak, do diabła, nareszcie mam to kawa na ławę. Tylko takie podejście daje jakieś szanse na to, że oszczędzanie nie będzie katorgą i przyniesie jakiś efekt.

Odpowiedz
Anatol 10 lutego 2020 - 14:09

„Mądre gospodarowanie pieniędzmi to sztuka minimalizowania tylko tych kosztów, które są nam zbędne, po to żeby mieć więcej pieniędzy na to, co jest dla nas ważne.” 😉

Odpowiedz

Ta strona używa ciasteczek bo są smaczne i pomagają zoptymalizować jej działanie. Akceptuj Czytaj więcej