fbpx

Choinka żywa czy sztuczna? Która bardziej się opłaca, a która jest lepsza dla środowiska?

przez Rafał Walaszek
14 komentarzy

Kto wyobraża sobie święta bez choinki? Prawdopodobnie garstka osób. Dla większości wybór drzewka to wielkie emocje. Tylko jakie drzewko wybrać? Żywe czy sztuczne? Które z nich mniej obciąża środowisko, a które bardziej się opłaca?

Do świąt zostało jeszcze trochę czasu, ale wolę napisać to wcześniej i realnie wpłynąć na decyzję choćby kilku osób, niż tylko wbić się w najlepiej klikalny moment, gdy w zasadzie wszyscy przeklną pod nosem: „Cholera! Mógł to napisać tydzień temu!”.

Porównam względy finansowe, ekologiczne i praktyczne. Wszystko w oddzielnych działach. Żeby było ci łatwiej, bo w święta i tak się namęczysz.

Choinka żywa czy sztuczna? Porównanie kosztów

Żywa choinka (cięta)

To klasyk w większości polskich domów, dlatego od niej zaczniemy. Cena zależy w większości od rozmiaru i gatunku, ale też od daty. Im wcześniej kupujemy, tym większy wybór, im później, tym taniej. Nie jest tajemnicą, że tuż przed wigilią można dostać choinkę nawet za darmo.

Sprzedawców jest zazwyczaj kilku, każdemu zostało kilka czy kilkadziesiąt drzewek, a klientów praktycznie brak, bo za 3 godziny siadają do stołu. Stawiamy sprawę jasno: „biorę za darmo albo wcale”, sprzedawca ma do wyboru kilka rozwiązań: nie oddać i wyrzucić, oddać za darmo i mieć spokój lub ostro opuścić cenę i zarobić cokolwiek.

Jedni odpuszczają i oddają za darmo, inni zbijają z 200 zł jedno zero. W każdym razie zakup na ostatnią chwilę opłaca się najbardziej. Każdy handlowiec dobrze wie, że iglaka po wigilii już nie sprzeda. Dlatego, jeśli pozbędzie się go za grosze, to przynajmniej nie będzie musiał się z nim potem szarpać.

Co do cen: Od za darmo, przez standardowe minimum 50-80 zł (w zależności od miasta) do nawet 700 zł.

Żywa choinka (w donicy)

Bardzo rzadko wybierane rozwiązanie. Cena również zależy od rozmiaru i gatunku, w mniejszym stopniu od daty w kalendarzu. W marketach przeważnie górują drzewka wykopane z ziemi i wsadzone do doniczek po obcięciu korzeni. Takie choinki nie nadają się do późniejszego posadzenia w ogrodzie.

Ceny: Od 17,99 zł do 175 zł.

Sztuczna choinka

Coraz popularniejsza w naszym kraju. Ceny zupełnie jak w przypadku prawdziwych odpowiedników zależą od rozmiarów i wyglądu. Im droższe, tym bardziej przypominają prawdziwe drzewka, im tańsze, tym bliżej im do miotły.

Ceny: Od 24,50 zł do nawet ponad 1.000 zł.
Ważną przewagą sztucznej choinki jest jej jednorazowy koszt.

Jaka choinka najbardziej się opłaca?

Wydatek w skali 1 roku nie jest zbyt wyrazisty, dlatego zobaczmy to w większej perspektywie.

Wariant 0 zł dla wytrwałych przy ciętej choince pomijam, choć jest on wykonalny. Jednak większość z nas, po prostu kupuje swoje drzewko, często nawet kilka tygodni przed świętami, by już wcześniej wprowadzić w domu odpowiedni nastrój.

Kliknij i sprawdź aktualne ceny choinek w porównywarce. Link afiliacyjny (Nic Cię to nie kosztuje, ale jeśli zdecydujesz się na zakup, otrzymam za to skromną prowizję).

Choinka żywa czy sztuczna? Względy ekologiczne

Wybór choinki nie jest tylko kwestią finansową. Media uwielbiają podnosić larum, jak to sztuczne drzewka są złe, a tylko te prawdziwe są dobre. I jedyne ich rozwiązanie jest właściwe, bo przywraca magię dzieciństwa… Takie rzeczy przeważnie piszą słabo opłacani media workerzy, którzy muszą wklepać swoje niczym niepoparte opinie w internet i wygenerować kliknięcia. Byle tylko zdążyli na redakcyjną wigilię.

To jak z tymi choinkami jest na poważnie? Sztuczne choinki są złe dla środowiska, ale czy żywe faktycznie nie mają wad?

Produkcja naturalnej choinki emituje 3,1 kg gazów cieplarnianych na rok, sztucznej 8,1 kg. Żywa choinka wyzwala 3,5 kg dwutlenku węgla, jeśli zostanie spalona lub użyta w stolarce, wyrzucona potrafi wyemitować 16 kg podczas rozkładu. Dla sztucznej choinki jest to aż 40 kg.

Wynika z tego, że sztuczna choinka zrówna się emisją dwutlenku węgla z prawdziwą po 11 latach i 5 miesiącach. Jeżeli przez 12 lat na święta wyciągasz ze schowka sztuczną choinkę, atmosfera ma do przodu. Przynajmniej pod tym względem.

Co w kwestii innych zanieczyszczeń? Żywa choinka rozkłada się od kilku do kilkunastu miesięcy. Sztuczne drzewko będzie rozkładać się kilkaset lat i chyba nikogo to już nie dziwi ani nie jest tajemnicą. Do tego przy produkcji wydzielają się kancerogenne substancje, tak samo zresztą, jak przy próbach spalenia tego produktu.

A z czego są sztuczne choinki? Głównie z PVC, czyli polichlorku winylu. Ten uzyskuje się z ropy naftowej.

Czy żywa choinka jest bardziej ekologiczna? Nie do końca

Prawdziwe choinki kupuje się z całą masą plastiku. Do ciętego drzewka potrzebujesz stojaka (z plastiku), a samo drzewko zostanie zapakowane w siatkę z tego samego surowca. Iglaki do posadzenia są sprzedawane w donicach, które są zrobione z? No właśnie, także plastiku. Całość jest niesamowicie ciężka, więc zużywa duże ilości paliwa podczas transportu do sklepu, jak i do Twojego domu. Sztuczną choinkę kupujesz raz, każdy kolejny transport jest na piechotę między salonem a schowkiem. Mam nadzieję, że nie zmieniasz co kilka sezonów sztucznej choinki, bo nowa wydaje się ładniejsza? Bój się Boga…

Święta tuż tuż, a Ty nie wiesz, czy masz ochotę stać w garach przez kilkanaście godzin? Porównuję samodzielne przygotowanie wigilii i zamówienie gotowej: Ile to kosztuje, jak dużo czasu oszczędzasz, kiedy robić samemu, a kiedy zamawiać.

Niesprzedane iglaki trzeba przewozić na wysypiska, do obróbki stolarskiej lub spalenia, co znów generuje zużycie paliwa. Niekupione imitacje są nadal przechowywane w sklepach, na szczytach regałów magazynowych. Rzadko kiedy są odsyłane do magazynu głównego. Choć to zależy od sieci handlowej.

Choinka żywa czy sztuczna? Co wybrać?

Choinka w donicy

Wymaga najwięcej uwagi podczas wyboru. Należy sprawdzać korzenie (czy nie są obcięte), wyjmując iglaka z doniczki. Bo to, że jest w doniczce, nie znaczy, że nie został tam wsadzony tuż przed świętami. Najlepiej w takim wypadku udać się dalej niż do marketu, a konkretnie do szkółki czy hodowli, co zajmuje dużo czasu. Gałęzie są rozłożone, więc transport autem osobowym może okazać się dla niektórych niemożliwy. Wniesienie do pomieszczenia także może wiązać się z dużą gimnastyką.

Zanim wsadzimy taką roślinę do ogrzewanego domu, powinniśmy kilka dni przyzwyczajać ją do temperatur około 10 stopni na plusie. W domu utrzymywać niższą niż zazwyczaj temperaturę, a mimo wszystko nadal choinka nie powinna spędzać w środku zbyt dużo czasu. Zaleca się maksymalnie 10 dni. Potem znów chłodne pomieszczenie i dopiero wystawienie na dwór, ale… Temperatura zewnętrzna nie powinna przekraczać -10 stopni. Oczywiście cały czas należy ją regularnie podlewać.

Trochę zachodu, ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, możemy liczyć na dodatkową roślinę w ogrodzie. O ile się przyjmie.

Choinka cięta

Wymaga od nas mniej gimnastyki, jest dostępna na każdym rogu i pachnie żywicą sączącą się z krwawiącego pnia. Nawet w stojaku z wodą nie wytrzyma zbyt długo i zgubi masę igieł, które będziesz znajdować aż do następnych świąt. Dziesięć razy tyle posypie się z niej przy próbie wyniesienia jej z mieszkania.

Jeżeli masz ciasny korytarz, to prawdopodobnie podrapiesz ściany, a brak windy w bloku wprawi Cię we wściekłość na samą myśl, że najpierw musisz wnosić to cholerstwo 4 piętra, a potem je znosić. Na koniec trzeba zamieść całą klatkę schodową.

Sztuczna choinka

To jeden zakup, kilka minut składania i dla niektórych brak prawdziwego ducha świąt. Igły nie wbijają się w stopy, nie pachnie lasem, a resztę roku zajmuje miejsce w schowku. Żeby przypominała choinkę, a nie miotłę, trzeba wydać więcej niż na tradycyjną, ale przynajmniej tylko raz.

Jak to wygląda u mnie?

Choinka sztuczna (240 cm). Pierwotnie kosztowała 389 zł, nie było już tego modelu, więc dogadałem się z kierowniczką Leroy Merlin, że wezmę egzemplarz wystawowy po obniżce ceny (bo przecież macana jak mandarynki i brak opakowania). Skończyło się na 272,30 zł (30% upustu, czyli 116,70 zł).

Wygląda jak prawdziwa, składa się ją w 10 minut, a na resztę roku chowa do kartonu i wsadza do komórki lokatorskiej. Koniec problemów. W przeciwieństwie do choinki prawdziwej, którą przez sam wąski korytarz przeciskałbym pół godziny, a drugie tyle spędził na czyszczeniu ścian. Zaraz po tym, jak odmyję ręce z żywicy. Przynajmniej dzięki temu można się rozgrzać po zmarznięciu na poszukiwaniu tej „prawdziwej” choinki na straganach.

No i zostanie ze mną na zawsze, nie mam zamiaru nigdy jej wymieniać, bo i po co? Choinka jak choinka, nie tworzy klimatu świąt, tak samo, jak nie czynią tego czyste okna i dywany oraz perfekcyjnie ulepione pierogi. Więc, zamiast drzeć się na siebie nawzajem przez kilka dni o byle pierdołę, żeby potem udawać przez 1 wieczór, jak idealne macie święta, odpuście sobie trochę. To dużo ważniejsze niż iglak na środku salonu i równo zawieszone bombki.

Wesołych.

Podobne teksty

Skomentuj

14 komentarzy

Psyche Tee 5 grudnia 2019 - 18:36

Wiesz, zazwyczaj powalają mnie te Twoje zestaienia w latach. Tak samo było chyba z kawą – my naprawdę nie mamy świadomości, jak wiele pieniędzy wydajemy na coś w skali lat…To mocno otwiera oczy!

Odpowiedz
Rafał Walaszek 5 grudnia 2019 - 23:52

Takie pozornie małe wydatki prawie nigdy nie robią na nas wrażenia. Dopiero większa perspektywa pozwala zobaczyć, jak wiele ignorujemy i ile w ciągu całego życia można oszczędzić na naprawdę prostych rzeczach i nawykach.

Odpowiedz
Zołza 5 grudnia 2019 - 19:40

I jedna, i druga choinka mają swoje zalety. Żywa jest bardziej eko i nic nie zastąpi jej zapachu. Sztuczna – to cóż, jest sztuczna 😀 Jak większość sztucznych rzeczy traci na uroku w porównaniu z naturą 😉

Odpowiedz
Ewelina 5 grudnia 2019 - 20:31

U nas jest co roku sztuczna ze względów praktycznych, u rodziców męża żywa. Ale wtedy jest pięknie, pachnąco 🙂

Odpowiedz
blogierka 6 grudnia 2019 - 00:19

Można jeszcze choinkę żywą wypożyczyć 🙂

Odpowiedz
Rafał Walaszek 6 grudnia 2019 - 04:51

Faktycznie, zapomniałem o tym. Sprawdziłem kilka ofert, cena za wypożyczenie taka sama jak kupno własnej choinki lub nawet wyższa, do tego dowóz i odbiór od klienta za drugie tyle. Ja odpuszczam 🙂

Odpowiedz
Justyna 6 grudnia 2019 - 10:22

Bardzo ciekawy wpis. Podoba mi się, że bardzo obiektywnie podchodzisz do tematu. Kiedyś żywa choinka była tradycją, a obecnie stała się fetyszem ekologicznego stylu życia. Nie rozumiem tego, szczególnie patrząc na wyrzucane już 24 grudnia drzewka na śmietnik – zapewne są to drzewka z pobliskich biurowców. Jest to bardzo smutny widok. Po świętach góra drzewek na śmietniku jest już gigantyczna. I powtarzamy to co roku. W żaden sposób wynik tego równania nie jest dla mnie ekologiczny.

Odpowiedz
Anna K 6 grudnia 2019 - 11:31

moi rodzice mieli sztuczną choinkę przez 30 lat, w końcu igły z niej wyleciały i kupiłam im nową i tez sztuczną 😉 chociaż kocham zapach drzewka

Odpowiedz
Monika Dudzik 9 grudnia 2019 - 20:18

U mnie choinki nie ma od paru ładnych lat ze względu na koty, które masakrują drzewko. Jeśli jednak miałabym wybierać, to zdecydowałabym się na wariant sztuczny.

Odpowiedz
Praktycznie Perfekcyjna 10 grudnia 2019 - 08:55

Nigdy nie miałam sztucznej choinki w domu. Nie wiem jak to jest ;P Patrze zdecydowanie na walory estetyczne i zapachowe. Fajnie, że przedstawiłeś zestawienie kosztów. Nigdy nie myślałam ile wydałam na choinkę przez tyle lat. Jednak nie zrezygnuję z żywej. Co ciekawe mój zięć ostatnio pojechał po ciętą, bo od kilku sezonów, ta w doniczce nie przyjęła się do gruntu. Wrócił jednak z choinką w donicy, bo bardziej się opłacała. Zdziwiłam się 🙂

Odpowiedz
Lidia 10 grudnia 2019 - 13:37

U nas też choinka sztuczna na naturalnym pniu jako kompromis! To był wiejszy wydatek ale tak jak piszesz jednorazowy i spokojnie choinka posłuży nam wiele lat.

Odpowiedz
Anatol Ogórek 14 grudnia 2019 - 18:03

U nas jednak żywa. Ekonomicznie może faktycznie wychodzi gorzej, ale jednak bardziej mi się kojarzy ze świątecznym nastrojem.
W tym przypadku akurat ekologii nie biorę pod uwagę 😉

Odpowiedz
Kropeczka 18 grudnia 2019 - 00:18

Wspaniale to podsumowałes. Myślę, że, znowu się powtarzam, bo pisałam to chyba na Twoim IG, do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. Do znaczenia choinki, tudzież iglaka, również. Dla mnie to jak jakiś symbol, ale na pewno nie jest najważniejszy. Zdecydowanie wybieram wariant sztuczny, i to nie ze względu na finansowanie. Pracuję w firmie gospodarka odpadami i co roku mamy akcję „choinka”. Naprawdę brak słów ile tego wyrzucamy. Smutny to widok. Lepiej niech sobie rosną w lesie czy szkółkach. Gratuluję również podejścia do Świąt w ogóle. Mało ludzi w moim otoczeniu ma takie poglądy.

Odpowiedz
Rafał Walaszek 18 grudnia 2019 - 01:02

Problem wyrzucanych drzewek jest spory, tylko na moim osiedlu co roku widzę kilka kontenerów na choinki, choć wydaje mi się, że z biegiem lat coraz ich mniej. A co do podejścia do świąt i innych symboli, to zmieniłem je, gdy przestałem przebywać z osobami, które miały określony wzorzec zachowania. Najczęściej tak mocno zakorzeniony, że nic już tego nie zmieni. Szkoda, że komuś jest za ciężko przejrzeć na oczy i zrobić coś inaczej, z większą korzyścią dla siebie samego.

Odpowiedz

Ta strona używa ciasteczek bo są smaczne i pomagają zoptymalizować jej działanie. Akceptuj Czytaj więcej