fbpx

Dlaczego kobiety powinny zajmować się finansami

przez Rafał Walaszek

Oprócz wypchanego kasą portfela, co oczywiście bardzo ważne, jest też coś innego, niewidocznego od razu dla innych, a bardzo ważnego dla Ciebie. Coś ważniejszego od pieniędzy, bo chodzi o Twój charakter.

Jeżeli przyjrzymy się normom społecznym i historii, to mężczyźni zawsze byli dość prości. Facet musiał być dobrze zbudowany albo dobrze sytuowany. Te dwie rzeczy zapewniały mu powodzenie u kobiet i zaspokojenie pierwotnego instynktu bycia samcem alfa. Z biegiem czasu i postępu technologicznego tężyzna fizyczna ustępowała sprytowi i zaradności. Ta zaradność, szczególnie finansowa, jest w dzisiejszych czasach po prostu bardziej opłacalna. Ciężko jest robić kaloryfer, gdy nie jesteśmy gwiazdą instagrama na pełen etat, dlatego chętniej wybieramy korpo wyścig szczurów. Takie już z nas leniwe miśki. Ale przecież każdemu z nas marzy się bycie tym samcem alfa, na którego widok reszta podkuli ogony, a kobiety będą mdlały prosto w nasze ramiona. To prowokuje do podjęcia działania i budowania swojego imperium niczym Marlon Brando w Ojcu Chrzestnym. Szkoda tylko, że większość naoglądała się Andrzeja Grabowskiego w Świecie według Kiepskich i brak nam zarówno siły mięśniowej, jak i siły charakteru.

Przed kobietami stały zupełnie inne wymagania, by być potencjalnymi kandydatkami na żony. Trzeba być atrakcyjną, umiejącą gotować i sprzątać, odpowiedzialną kobietą, która potrafi także wychować potomstwo i wspierać swojego mężczyznę. A to wszystko najlepiej już od urodzenia. W nowoczesnym społeczeństwie panie przestały być tylko gospodyniami domowymi, czekającymi, aż mąż wróci z pracy. Kobiety także chodzą już do pracy i wymaga się od nich, by nieźle zarabiały i nie wydawały za dużo. Mężczyźni chcą, aby ich kobiety zarabiały nieźle, ale nie aż tak nieźle, by mieć większą od nich wypłatę, bo jeszcze ich kruche ego na tym ucierpi. I wielu kobietom to pasuje. Idą do pracy nie po to, by zarabiać, a tylko dorobić trochę grosza lub wesprzeć rodzinny budżet. I tak latami wręcz gniją w złych miejscach. A głupiutkim mężczyznom to pasuje.

Na szczęście pewna grupa rezolutnych babek otrząsnęła się z amoku i zaczęła promować równouprawnienie i wizję kobiety sukcesu. Przez równouprawnienie nie rozumie się oczywiście więcej etatów w kopalniach i na budowach, a większe zarobki na podobnych stanowiskach. Spopularyzowanie wizji kobiety sukcesu poszło jednak niekoniecznie tym torem, którym miało podążać. W magazynach pozują wystylizowane panie, te, które już sukces osiągnęły i należy z nich brać przykład. Zawsze towarzyszy temu wymienianie swoich osiągnięć, kto był ich wzorem do naśladowania i oczywiście poranna medytacja. Dostajemy ostateczny efekt, finalną formę rozwoju. Brakuje pokazania całej drogi, która jest przecież w tym wszystkim najważniejsza. Gdybym chwalił się w gazecie, że jestem aktualnie najlepszym i najbogatszym blogerem w kraju (gdy piszę ten tekst, to jeszcze nie jestem), a moim wzorem był Bill Gates, to taki tekst, nic nie wniósłby do Twojego życia, bo nie pokazałbym, jak Ty też możesz to zrobić. Tak, te historie z brukowców również nie są niczego warte.

W całym tym ruchu ktoś wyczuł grubą kasę. Zaczęły się książki, webinary, kursy i spotkania propagujące wizję, że Ty, kobieta, też możesz odnieść sukces jak mężczyzna. A nawet większy. Tylko kup ten kurs „przygotowany specjalnie dla kobiet”. Śledziłem chwilę kilka takich inicjatyw i ze smutkiem muszę powiedzieć, że część z nich to pranie mózgu na całego. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że taki los kobietom, szykują właśnie kobiety. To świetna maszynka do zarabiania pieniędzy, z której niektórzy nie chcą korzystać etycznie. Bo nie ma absolutnie nic złego w tym, że budujesz w kobietach pewność siebie i zaradność w duchu babskiej solidarności, jednocześnie przekazując im solidną wiedzę. Gorzej, gdy każesz im płacić niemałe pieniądze za robienie wody z mózgu. A jedynym efektem takiego kursu jest wpisanie na profilu FB „businesswoman”, co wyraźnie daje znać, że nie mamy już do czynienia z „madką na pełny etat”. Tylko że zmiana statusu nie powinna być na fejsie, a w prawdziwym życiu i jeśli to kurs finansowy, to powinien zmieniać Twój status materialny.

Nie ma znaczenia, czy będziesz uczyć się finansów od kobiet czy mężczyzn. Ta wiedza jest uniwersalna i nie ma znaczenia, jakiej płci jesteś Ty lub ja. Pieniądze nie odróżniają płci i nikomu nie dają forów.

Na szczęście medal ma zawsze dwie strony i nie brakuje kobiecych autorytetów, które wiedzą, co robią. I to właśnie one skupiają wokół siebie coraz większe społeczności. Panie przestają wierzyć w cudowne historie i magiczne rozwiązania, a dostrzegają to, co było prawdą od zawsze. Widzą, że na drodze do celu stoi ciężka praca, pot, a czasem nawet łzy. I dobrze. Bo sukces bez pracy nie jest wart niczego. To tak, jakbyś wygrała w lotka. Będziesz bogatsza i co z tego? Nadal jesteś tą samą kobietą, która nie potrafi się ogarnąć. Co zrobisz z kilkoma milionami? Nie masz pojęcia, bo skąd miałabyś to wiedzieć?

Ten, kto dochodzi do wszystkiego pracą, a nie skrótami nabiera charakteru i siły. Przestaje udawać, że nie ma czasu, energii, chęci albo boli go główka. Dąży do budowania solidnej przyszłości, zamiast narzekać na wszystko i każdego. I cieszy mnie, że takich kobiet jest coraz więcej. Bo właśnie to, tak bardzo odróżnia je od Karyn czekających na księcia w białym BMW. A to one najczęściej narzekają, jaki to świat niesprawiedliwy i czemu na OLX nikt im nie chce oddać nic za darmo.

Zajmij się finansami, zarabiaj więcej, oszczędzaj lepiej, inwestuj mądrzej. Rozwiń charakter i bądź silna. Czerp z życia więcej niż uważasz, że możesz. Akceptuj sukcesy, ale i porażki. I nie oglądaj się na mężczyzn, którzy twierdzą, że tylko facet powinien decydować o pieniądzach w rodzinie. Oni do niczego się nie nadają, a już na pewno nie do zarządzania pieniędzmi. Ze świni robi się kotlety, a nie męża. Mądre i pewne siebie kobiety są atrakcyjne. Słabi faceci po prostu się boją, że możesz ich przerosnąć. A możesz i powinnaś.

Podobne teksty

Skomentuj

8 komentarzy

Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny 11 listopada 2019 - 16:41

Poruszasz bardzo ważny temat – kobiety mają dosyć duży problem z właściwym myśleniem o pieniądzach, często widzę to podczas sesji w moim Wirtualnym Gabinecie Psychologicznym. niestety wciąż kobiety wychowuje się na żony…, a nie samodzielne, niezależne jednostki…

Odpowiedz
Maciej 11 listopada 2019 - 19:52

Rafał, fajnie, że o tym piszesz. Książki kobiet sukcesu są oczywiście dostępne w księgarniach, ale to właśnie męscy autorzy są najczęściej wymieniani w gronie autorytetów. Z drugiej strony, obracając trochę tezę tego artykułu, czy kobiety są gotowe być głównym utrzymującym dom nie wymagając od mężczyzn wysokich zarobków i nie patrząc na nich jak na życiowych nieudaczników?

Odpowiedz
Rafał Walaszek 11 listopada 2019 - 21:29

To zależy, czy postrzega się mężczyznę jako nieudacznika (choć nim nie jest, a po prostu mniej zarabia), czy faktycznie jest tym nieudacznikiem (wcale nie chce zarabiać lepiej). I w zasadzie nie liczy się płeć, a osobiste podejście i szacunek.

Odpowiedz
Karolina 12 listopada 2019 - 03:01

Pieniądze nie odróżniają płci i nikomu nie dają forów, fajne zdanie. Tyle że – jak sobie pewnie zdajesz sprawę – fory mają mężczyźni przy zarabianiu. No ale to się chyba kiedyś zmieni.
Masz rację, kobiety powinny oszczędzać. Ja na nowo się tego teraz uczę.

Odpowiedz
Dana 12 listopada 2019 - 11:46

„Panie przestają wierzyć w cudowne historie i magiczne rozwiązania, a dostrzegają to, co było prawdą od zawsze. Widzą, że na drodze do celu stoi ciężka praca, pot, a czasem nawet łzy”

Powiedziałabym nawet, że przede wszystkim łzy 🙂 Albo jeszcze inaczej – ostatnio przeczytałam taką mądrość: „nie możesz zobaczyć tęczy, jeśli wcześniej nie padał deszcz”.

Ciekawy, inspirujący tekst. I w sumie jest w nim kilka takich fragmentów, do których nawiążę przy jednej z kolejnych notek u mnie. Dzięki i pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Świat Toli 12 listopada 2019 - 16:22

Stereotypowe podejście do wychowania dziewczynek zbiera swoje żniwo.

Odpowiedz
Wiktoria 13 listopada 2019 - 02:44

U nas chwilowo panuje taki model, że ja zarabiam, a tata siedzi w domu z naszą najmłodszą pociechą. Szczerze przyznam, że chętnie bym od tego jednak odpoczęła i poświęciła większą ilość czasu dzieciom. Więc myślę, że jest to tylko kwestia naszych własnych pragnień i ambicji.

Odpowiedz
katsin 13 listopada 2019 - 14:51

Mam wrażenie, że powoli zaciera się to steretypowe postrzeganie kobiet i mężczyzn w relacji z pieniędzmi, choć moje wnioski bazują na obserwacji własnego otoczenia. Nigdy nie rozumiałam tych podziałów i na szczęście nigdy nie padłam ich ofiarą. Mój mąż chciałby żebym zarabiała duuużo więcej 😉

Odpowiedz

Ta strona używa ciasteczek bo są smaczne i pomagają zoptymalizować jej działanie. Akceptuj Czytaj więcej