fbpx

Pamiętasz swoje pierwsze pieniądze?

przez Rafał Walaszek
9 komentarzy

Pamiętasz ten moment, w którym pierwszy raz dostałeś pieniądze? Nie kieszonkowe, komunijne (których nie dostałeś) czy od babci, swoje pierwsze zarobione pieniądze. Te pierwsze marne grosze. Ja pamiętam, a była to najłatwiej zarobiona kasa w życiu.

Miałem jakieś 15 lat, gdy zacząłem tańczyć c-walk (clown walk) i poznałem mojego kolegę Jacka. Nie będę opowiadał Wam całej historii i przejdziemy do rzeczy. Rok później Jacek wkręcił mnie w akcję reklamową dla Maxi Kinga. W 4 osoby pojechaliśmy z Warszawy do Rynu dać pokaz na zgromadzeniu prezesów spółki. Udało się. Sam Pan Ferrero to widział i klepnął ten projekt. Sława, bogactwo i prestiż spłynęły na nas jak grom z jasnego nieba. W sumie to nic z tych rzeczy, a za 2 dni spędzone głównie w pociągu i autobusie dostaliśmy po 150 zł na głowę (z czego trzeba było opłacić bilety). To był 20.08.2008 r.

Ale na tym się nie skończyło, podpisaliśmy umowy z agencją reklamową już 30.09.2008 r. (byłem influencerem, zanim to było modne). Umowa na 3.000 zł za 3 miesiące pracy, a właściwie konsultacji, bo pracować prawie nie pracowaliśmy. Dawaliśmy pomysły, nagraliśmy sekwencję kroków do gry na telefony i więcej opowiem innym razem, bo ten tekst w ogóle nie jest o tym.

Pierwsze pieniądze faktycznie zapadły mi w pamięć, ale też pierwsze wydatki

Z kasą było raczej cienko, więc wszystko zmieniło się w wielkie planowanie jak dobrze rozegrać wydatki i oszczędności. Oczywiście zaraz po tym, gdy opłaciłem mandat za jazdę bez biletu w metrze, bo nie miałem za co dojechać i odebrać wypłaty (brawo Rafał).

To była moja kasa i mogłem z nią zrobić, co tylko chciałem, ale oglądałem każdą stówę przynajmniej 10 razy i mówiąc wprost, nie chciałem jej przepierdolić na głupoty. Kupiłem sobie nowe buty, bo we wszystkich poprzednich już miałem dziury, a resztę odłożyłem, bo nie miałem lepszego pomysłu.

No ale do czego ja w ogóle zmierzam? Pierwszy tysiak był czymś wielkim, takim prawdziwym wow, mimo że były to małe pieniądze. W zasadzie nie ma znaczenia, jaka byłaby to kwota. Sam fakt jej zarobienia był już czymś. Pierwsza pensja robiła z Ciebie poważnego człowieka i poważnie podchodziłeś do tych pieniędzy. Nie byłeś już podrostkiem na utrzymaniu (a przynajmniej takie miałeś o sobie wyobrażenie). Analizowałeś, jak możesz z tej kasy wycisnąć jak najwięcej korzyści. Mądrze czy mniej, oczami wyobraźni widziałeś co z tego będziesz mieć.

Minęły lata i z tej postawy nic nie zostało. Dostajesz wypłatę i masz totalnie wywalone co się z nią stanie. Nawet o tym nie myślisz. Dostajesz, wydajesz, czekasz do pierwszego, bo znowu pusto na koncie. Lata lecą. Ja wiem, że trzy tysie na rękę już nie wzbudzają emocji jak w liceum, ale co się stało? Kiedy położyłeś lachę na swoje pieniądze?

Może, zamiast narzekać, że mało płacą, spróbuj znów to celebrować, bo wcale nie masz tak mało? Przyjrzyj się ponownie jak wycisnąć najwięcej korzyści z tego, co masz, zamiast narzekać jak stara dupa. Weź się w garść i ogarnij. Dostając pierwszą pensję, czułeś się jak poważny człowiek, kiedy przestałeś widzieć, że właśnie teraz zachowujesz się niepoważnie?

Podobne teksty

Skomentuj

9 komentarzy

blogierka 26 listopada 2019 - 00:25

Przyznam, że nie pamiętaj pierwszej wypłaty, ale na pewno nie mam „wywalone” na obecną pensję ;).

Odpowiedz
Dorota 26 listopada 2019 - 14:39

Poruszasz ważny temat, edukacja finansowa jest istotna, a to wciąż temat tabu dla wielu osób.

Odpowiedz
Alexa 26 listopada 2019 - 15:27

Ja nie pamiętam swojej pierwszej wypłaty, ale zwracam uwagę na zarabianą przeze mnie kasę. Chcę, abym mogła spokojnie opłacić wszystkie rachunki, mieć hajs na swoje przyjemności i żeby coś zostało. Raz bywa lepiej raz gorzej, ale z miesiąca na miesiąc gospodarowanie finansami staje się prostsze 🙂

Odpowiedz
Psyche Tee 26 listopada 2019 - 15:52

Ważny temat, brakuje nam edukacji w systemie podstawowym w tym temacie.
Jasne, że pamiętam pierwsza wypłate! I te barterowa i finansową:)

Odpowiedz
Paulina 26 listopada 2019 - 17:26

Oj pamiętam. Zarobiłam 200zł jako pomoc przedświąteczna w jednym ze sklepów. Pomagałam pakować zakupy w siatki. I pamiętam jak potem Skarbówka się do mnie odezwała, bo nie rozliczyłam PITa 😛

Odpowiedz
Rafał Walaszek 26 listopada 2019 - 22:39

Ze skarbowym nie warto zadzierać

Odpowiedz
Zołza 28 listopada 2019 - 20:09

Ja chyba mam „złe podejście” – bo w ogóle życiowo nie narzekam, na pracę czy wypłatę też nie. Jeśli coś mi nie odpowiada – zmieniam to, zamiast wiecznie psioczyć 😉

Odpowiedz
Rocinka 19 lutego 2020 - 15:21

Cześć,
trafiłam tu od Marcina Iwucia po kliknięciu w znaczek przyTwoim komentarzu :), przyznałabym się do czytania Twojego bloga, tak jak się przyznałam do czytania FBO czy JOP. Cały FAME jeszcze przed Tobą ;), moje pokolenie ma Michała i Marcina, młodszym jest potrzebny ktoś bliższy mentalnie, budujący swoje doświadczenia tu i teraz, a nie jednak 20 lat temu, panta rei i nie da się wytaplać dwa razy w tej samej kałuży.
Doskonale pamiętam moje pierwsze zarobione pieniądze, miałam wtedy jakieś 7 lat. Od tego czasu regularnie zarabiałam, choć nie musiałam. Ale już wtedy zdawałam sobie sprawę, że jest to kasa, której zdobycie wymagało czasu, wysiłku i umiejętności. Nigdy nie wydawałam wszystkiego na bzdety, część odkładałam na jakiś konkretny cel, a część przeznaczałam na fundusz cukierkowy ;D Nawet jak dostawałam „łatwą” kasę od dziadków, to robiłam tak samo. Tym sposobem uzbierałam w 3 lata 7000 na radiomagnetofon Unitra – witajcie u Freda i Wilmy ;), wtedy po ulicach biegały takie gady kopalne jak ja.
Pozdrawiam
Rocinka

Odpowiedz
Rafał Walaszek 19 lutego 2020 - 16:02

Hej Rocinka, miło to czytać 🙂
Fundusz cukierkowy to porządna sprawa, a z gadami bywa różnie, ja dopiero co sprzedałem jeden ze swoich gramofonów.

Odpowiedz

Ta strona używa ciasteczek bo są smaczne i pomagają zoptymalizować jej działanie. Akceptuj Czytaj więcej