fbpx

Kupować za gotówkę czy na raty 0%? – Czy raty 0 procent się opłacają?

przez Rafał Walaszek
11 komentarzy

Zapewne wiesz, że nie lubię przepłacać. Jestem też przeciwnikiem zadłużania się, szczególnie na zachcianki. No, ale czy raty 0 procent to faktyczne zadłużanie? Przecież oddajesz tyle, ile pożyczyłeś. Tylko że to się wcale nie opłaca.

Zanim zaczniesz ciskać we mnie gromami, przeczytaj cały tekst i samodzielnie wywnioskuj, czy warto. Bo czasem tak, ale w większości przypadków zdecydowanie nie.

Czy istnieją raty 0 procent?

Choć są reklamowane często i w wielu miejscach, to prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest tylko trochę wyższe od spotkania Yeti. Przeważnie jest to ograniczona czasowo promocja, która obejmuje tylko część asortymentu. Do ich uzyskania potrzebujemy też zdolności dyplomatycznych, bo przekonanie sprzedawcy, że jednak można bez dodatkowych produktów to prawdziwa sztuka. Ale tak, istnieją.

Dlaczego sklepy oferują raty 0%?

Nie będzie chyba dla Ciebie wielkim zaskoczeniem, jeśli powiem Ci, że chcą dzięki temu zachęcić biedniejszych klientów do zakupów. Raty to rozłożenie płatności na mniejsze części. Jeżeli klienta nie stać na pełną cenę na raz, to właśnie dzięki ratom może sobie pozwolić na dany produkt.

Kolejnym powodem jest chęć przyciągnięcia większej ilości klientów dzięki samej ofercie sprzedaży ratalnej. Może Ci się wydawać, że każdy idzie do sklepu tylko po to, czego potrzebuje. No chyba się z choinki urwałeś. Są całe rzesze konsumentów czekających na „okazje”, łapiących się na wszystkie chwyty sprzedażowe. W potocznym języku to barany. Do strzyżenia oczywiście.

Trzecim argumentem jest klasyka, którą możesz nazwać „coś za coś”. Jest korzyść – możliwość płatności ratalnej, jest też wada – wyższa cena produktu. „Bo wie Pan, no niby gdzie indziej taniej, ale tylko u nas Pan kupisz na raty. To jak? Kupujesz Pan czy nie?” Skoro nie masz całej kwoty, to i tak nie kupisz w niższej cenie. To wytrącenie argumentu negocjacyjnego.

Czwartą przyczyną jest dźwignia. Masz do dyspozycji więcej kapitału niż w rzeczywistości, więc można Ci wcisnąć up-selling lub cross-selling. Czyli albo zamiast TV za 3.000 zł ten za 5.000 zł, albo dorzucić do kompletu jeszcze kino domowe.

Ale skąd sklepy biorą tak dobre warunki i jak uzyskują umowy na 0%? Business is business, banki też na tym korzystają. Pozyskiwanie nowych klientów jest drogie, szczególnie w branży finansowej i często kosztuje to po kilkaset złotych. Bank pozyskuje nowego klienta dzięki sklepowi, a obsługa „darmowego” długu jest niższym kosztem niż kampania reklamowa nowego konta z oprocentowaniem lub nawet premią.

Czy raty 0 procent się opłacają?

Sztandarowym argumentem za korzystaniem z rat 0%, jest budowanie historii kredytowej. I ma to sens tylko, jeśli zamierzasz zaciągać kredyt hipoteczny. W każdym innym przypadku dużo lepiej jest ogarnąć swoje finanse niż bawić się w nawet najmniejsze zadłużenie.

Oczywiście budując swoją historię w BIK musisz zadbać o terminowe spłaty rat. Opóźnienia negatywnie wpłyną na Twoją przyszłą ocenę. W końcu na tym zależy Ci najbardziej prawda? Nieterminowe spłacanie rat oprócz samego galimatiasu, przysporzy Ci także dodatkowych kosztów. Bo to właśnie na nich banki zarabiają przy „darmowych” pożyczkach.

Drugim argumentem jest brak dużego, jednorazowego obciążenia budżetu domowego. Wybacz, ale jak Cię nie stać, to Cię nie stać. Zamiast brać na raty, lepiej zacznij oszczędzać, a zanim zbierzesz potrzebną sumę, sprzęt dodatkowo stanieje. Tyczy się to oczywiście zachcianek, jak nowy telewizor. W przypadku konieczności kupna nowej lodówki czy pralki, powinieneś mieć gotowy fundusz awaryjny.

Trzecim uzasadnieniem jest możliwość pracy naszego kapitału. Nie zliczę, ile razy spotkałem się ze stwierdzeniem, że w tym czasie gotówka pracuje. Nie pracuje, leży odłogiem, a zysk oferowany na lokatach czy kontach oszczędnościowych nie jest wart Twojego zachodu. Wiem, że nie uwierzysz mi na słowo, dlatego pokażę Ci obliczenia.

Załóżmy, że kupujesz telewizor, za 3.000 zł w 12 równych ratach. Gotówkę trzymasz na koncie oprocentowanym na 3,5% w skali roku. A raty na bieżąco spłacasz z tej właśnie kwoty. Będzie to wyglądać dokładnie jak w tabelce.

Ile zarobisz na odsetkach od kapitału korzystając z rat 0%

Z całego tego zamieszania jesteś w stanie wyciągnąć 46,87 zł. Totalna beznadzieja, już lepiej poczekaj miesiąc, a cena spadnie o większą wartość.

Dlaczego raty 0% się nie opłacają?

Jak już zauważyłeś z tabelki, Twój potencjalny zysk to niecałe 50 zł. A co musisz zrobić w zamian?

  • Tracisz czas w kolejce do stanowiska z ratami. Jeśli masz fart, akurat nie ma kolejki, ale pewnie masz pecha, więc to przynajmniej 15 minut.
  • Spędzasz czas na rozmowę z doradcą lub musisz załatwiać zaświadczenie o zarobkach. To kolejne 20 minut.
  • Kolejne minuty z życia, których nikt Ci nie zwróci mijają na czytaniu umowy. Oczywiście czytasz w całości, żeby potem nie tracić czasu na odkręcanie nieporozumień.
  • W międzyczasie sprzedałeś swoje dane osobowe.
  • Przez resztę roku musisz pamiętać o terminowych spłatach. Inaczej zapłacisz karę w postaci podniesionego oprocentowania, która zapewne jest wyższa od Twojego zysku.
  • Zamiast tego możesz pamiętać o ustawieniu polecenia zapłaty, które będzie za Ciebie pamiętać, żeby spłacać długi, o których już zapomniałeś.
  • Po wszystkim pewnie znów zmarnujesz czas na uzyskanie potwierdzenia spłaty kredytu. Żeby przy kolejnej pożyczce nie było problemów, bo oczywiście w systemie coś się nie zaktualizowało.
  • A żeby w ogóle cokolwiek zarobić na odsetkach, znów musisz poświęcić czas na otwieranie konta, czytanie umowy itd. Gdybyś zapomniał, znów oddałeś swoje dane.

Zmarnowałeś kilka godzin, sprzedałeś dane za bezcen i jeszcze musisz się pilnować. Prawdziwy z Ciebie rekin biznesu. A to wszystko pod warunkiem, że udało Ci się je uzyskać bez dodatkowej karty kredytowej lub ubezpieczenia. Oczywiście to już jest płatne po kilka złotych miesięcznie, co całkowicie neguje jakąkolwiek opłacalność rat 0%.

Raty 0% są świetnym przykładem pozornych oszczędności, o których szerzej piszę w podlinkowanym tekście.

Oprócz ogromnej straty czasu, pojawia się też problem natury psychologicznej. Masz dług i możesz przez to odczuwać dyskomfort. To kwestia indywidualna. Za to każdego dotyczy brak możliwości negocjacji. Kupując na raty, nie masz żadnego argumentu. Biorąc towar za gotówkę, możesz uzyskać rabat. Niech to będzie nawet 50 zł – już wyszedłeś na tym lepiej niż na zaciąganiu długu, a do tego trwało to tylko chwilę.

Oczywiście jeśli cokolwiek zarobiłeś na swoim oprocentowaniu, a nie rzuciłeś się na wolną kasę jak chytra baba z Radomia na 3 cytryny.

Na co uważać przy zakupach na raty 0 procent?

  • Dodatkowe produkty, jak ubezpieczenie od utraty pracy, karta kredytowa czy przedłużona gwarancja.
  • Zaniżanie przez sprzedawcę dochodów we wniosku, co zmienia warunki umowy, pożyczkę lub oprocentowanie.
  • Zmianę okresu spłaty ratalnej.
  • Up-selling, czyli wciskanie droższego sprzętu w ramach zdolności pożyczkowej.
  • Cross-selling, czyli wciskanie dodatkowego sprzętu z tego samego względu.
  • Koszty pożyczki ukryte w cenie produktu – zawsze porównuj ceny w innych sklepach.

Jak już widzisz, oprócz budowania historii kredytowej BIK, raty 0% nie mają żadnych zalet. Są za to niesamowitą stratą czasu.

Podobne teksty

Skomentuj

11 komentarzy

Alexa 2 marca 2020 - 14:36

Nigdy nie miałam problemu z tego typu ratami, a już parę razy kupowałam sprzęt w ten sposób. Bez nich nigdy nie mogłabym kupić tych przedmiotów, a że spłacam sumiennie i zawsze na czas to mój wynik kredytowy tylko na tym zyskuje 🙂

Odpowiedz
Anita 2 marca 2020 - 18:55

No ten wpis zapisuję i poświęcę mu więcej uwagi, bo planuję kupić coś na raty 🙂

Odpowiedz
Anatol 2 marca 2020 - 20:48

„problem” w tym, że nie trzeba stać w kolejce. Kilka kliknięć na allegro i masz raty zero procent… To bardzo łatwo dostępna forma kredytowania, pewnie dlatego tak popularna

Odpowiedz
Rafał Walaszek 2 marca 2020 - 22:58

I tak, i nie. Bo choć fizycznie nie stoimy w kolejce, to nadal trzeba poświęcić czas na przejrzenie regulaminu i wypełnienie wniosku. Zajrzałem w tej chwili i już widzę:
Partner uprawniony jest również do zaproponowania oferty pożyczki (…) o RRSO 11,23%.
Więc nadal trzeba uważnie czytać, co tam zaznaczamy.

Ale faktycznie, tekst pisałem mając w pamięci obraz oblężonych stanowisk w wielkich sklepach AGD. I nadal uważam to za pozorne oszczędności, woląc poczekać na spadek ceny, niż „zarobić” grosze na kapitale.

Odpowiedz
blogierka 3 marca 2020 - 01:00

No proszę, tego nie wiedziałam- dzięki!

Odpowiedz
Anita 3 marca 2020 - 13:48

Wpis zapisuję, bo przyda się w przyszłości 🙂

Odpowiedz
Miejska Pustelniczka 5 marca 2020 - 15:22

… nie kupuję nic na raty … wolę najzwyklejszą gotówkę …

Odpowiedz
Katarzyna Hryniewicz 6 marca 2020 - 10:05

Już miałam meble na raty i preferuję kupno za gotówkę. A jeśli nie mam teraz, to kupuję później. Dzięki ratom czułam się bardziej chora. Dlatego dziękuję 🙂

Odpowiedz
Kamila 8 marca 2020 - 10:38

Planuję kupno na raty, właśnie po to żeby zdobyć zdolność kredytową do zakupu mieszkania. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz, czy np szybsza spłata kredytu nie jest brana przez banki jako, nazwijmy to – mała niedoskonałość. I stąd pytanie jak banki się do tego odnoszą. Bo nie wiem czylepiej wziąć coś na raty i w miarę szybko to spłacić, żeby zeszło z głowy, czy spłacać suiennie co miesiąc jak w harmonogramie przykazali. 😉
A druga myśl jaka właśnie mi przyszła do głowy, to może jednak pora przyzwyczajac sie do tego psychicznego obciązenia związanego z faktem posiadania kredytu i spłacać wg harmonogramu, bo muszę przyznać, że nawet telefon świadomie mam na kartę, bo mnie tylko abonament drażnił.

Odpowiedz
Rafał Walaszek 8 marca 2020 - 13:07

Hej Kamila, możesz spłacić raty wcześniej. Nie wpłynie to negatywnie na Twój scoring BIK. Spłać terminowo kilka pierwszych, np. połowę, a resztę jako całość.

Przy tym musisz jeszcze wyrazić zgodę na przetwarzanie przez BIK informacji o Twoich kredytach także po ich zakończeniu. W przeciwnym wypadku Twoje terminowe spłaty znikną z systemu i nici z budowania historii kredytowej.

Odpowiedz
Zołza 10 marca 2020 - 18:16

Na co dzień nie jestem zwolenniczą kredytów, nawet tych 0%. czasami jednak dam się „skusić” – ale to raczej przy większych wydatkach 😉

Odpowiedz

Ta strona używa ciasteczek bo są smaczne i pomagają zoptymalizować jej działanie. Akceptuj Czytaj więcej