fbpx

Wystarczy Ci?

przez Rafał Walaszek
12 komentarzy

Tutaj powinien być lead z banalną zagrywką skłaniającą do czytania, ale może od razu przejdźmy do rzeczy, ok?

Jest na świecie facet, który nazywa się Dan McLaughlin. Od ukończenia uniwersytetu, cała jego kariera opierała się na fotografii. Chyba bardzo mu to przeszkadzało, bo pewnego dnia postanowił wyciągnąć kij z dupy. Okazało się, że był to kij golfowy, a Dan właśnie podjął decyzję, że zostanie profesjonalnym golfistą, choć nigdy wcześniej nie grał w golfa.

McLaughlin pewnego dnia po prostu stwierdził, że od teraz jego celem jest dostanie się do PGA, czyli światowej elity golfistów. Znał teorię 10.000 godzin. Mówi ona, że jeśli poświęcisz tyle czasu na naukę czegoś, zostaniesz w tym mistrzem. Dan chciał się przekonać, czy faktycznie ciężka praca przebija talent.

Postępy przychodziły stopniowo, a wyniki były coraz lepsze. W 4 lata doszedł do handicapu 2.6 (nie pytaj mnie co to znaczy). To dawało mu miejsce wśród 6% najlepszych graczy w kraju. Nieźle, ale niewystarczająco, by być wśród czempionów.

Może w co drugi piątek akurat wyrobię się przed śmiercią?

Każdy lubi być coraz lepszy

Dlatego przyjemnie jest uczyć się nowych rzeczy. Zaczynając od zera dysponujesz ogromnym potencjałem, a wiedzę chłoniesz szybko i łatwo. Jednak zawsze w pewnym momencie przychodzi punkt oporu. Gdzie postępy zwalniają coraz bardziej, a o tym, czy pójdziesz dalej, musisz zwyczajnie zadecydować.

Przejście z poziomu „jestem beztalenciem” do „jestem całkiem niezły” jest dużo prostsze, niż przeskoczenie z „dobry” do „wybitny”. To terytorium zdeterminowanych. Na pierwszy rzut oka cienka granica, w rzeczywistości przepaść.

Gdybym był bieda-coachem od (niedo)rozwoju osobistego, napisałbym coś w stylu: Musisz wybrać pomiędzy determinacją do bycia najlepszym albo zatrzymaniem się i porażką. Krzycz „poddaje się” lub „bring it on bitch!”.

Na szczęście nie jestem. Możesz poświęcić swój czas, by być najlepszym, ale będzie to bardzo dużo czasu. Możesz też pozostać zwyczajnie dobry. Obie decyzje będą słuszne, bo każdy chce osiągnąć co innego.

Dan McLaughlin też podjął decyzję. Zostało mu 3.997 godzin, gdy zrezygnował. W wywiadzie powiedział: “I was very serious about it, but it never became an obsession. At the end of the day, I could always walk away and say, ‘What’s next?’ ”.

Nie musisz być mistrzem, bądź wystarczająco dobry. Dla siebie.

Podobne teksty

Skomentuj

12 komentarzy

Partyzantka 26 marca 2020 - 14:10

Myślę, że teraz, w czasach, w których bombardują nas cudze sukcesy, to ważne, żeby powtarzać ludziom, że zwolnienie tempa jest okej. Można się zarżnąć, pędząc do celu, tylko, kurczę, po co? Fajnie, że o tym piszesz. 🙂

Odpowiedz
Rafał Walaszek 26 marca 2020 - 15:07

Dobrze mieć cel, gorzej, gdy zaślepia on na wszystko inne.

Odpowiedz
Marta 26 marca 2020 - 15:11

Nie można dać się zarżnąć za wszelką cenę, trzeba być realistą i wiedzieć, że raz jest łatwiej, a innym razem na efekt trzeba poczekać dużej 🙂

Odpowiedz
Paweł Polejowski 26 marca 2020 - 16:22

Coś w tym jest. Ostatnio przeczytałem gdzieś, chyba był to Brian Tracy, że aby być w czymś dobrym potrzebujesz 5 lat. Więc jeżeli np. chcesz zostać specem od marketingu i zaczniesz uczyć się tego dzisiaj, za około 5 lat będziesz mógł powiedzieć, że jesteś w tym dobry. Większość ludzi, gdy to słyszy, rezygnuje, bo 5 lat to kawał czasu. Jednak to 5 lat i tak minie, a co z nimi zrobisz to już Twój wybór. Myślę, że granicy między „dobry” a „wybitny” nie wyznacza to ile czasu danej rzeczy poświęcamy, ale bardziej właśnie to czy stanie się ona naszą obsesją, jeżeli nie…no to cóż. Widocznie trzeba szukać dalej.

Odpowiedz
Grzegorz 26 marca 2020 - 18:47

I wspaniale, po tym wpisie widzę, że nie jestem sam. Zgadzam się i z Rafałem, nie trzeba być mistrzem, wystarczy być wystarczająco dobrym. Sam mam wiedzę i umiejętności bardzo rozległe i bardzo płytkie. I właśnie mi z tym dobrze.
Z Partyzantką też się zgadzam, ludzie to już pierdolca dostają z chwaleniem się swoją samozajebistością.

Odpowiedz
blogierka 27 marca 2020 - 01:31

Jakoś zmieniłeś chyba styl pisania – bo duzo lepiej się teraz czyta 🙂

Odpowiedz
Rafał Walaszek 27 marca 2020 - 14:05

Dzięki, chyba zwyczajnie wyrabiam się w miarę upływu czasu 😉

Odpowiedz
blogierka 31 marca 2020 - 00:56

Na to wygląda 😉

Odpowiedz
Miye 27 marca 2020 - 14:05

Niestety nie zgodzę się z tym, że każdy stara się być lepszy. To byłaby utopia. Wiele osób jest na to zbyt leniwych albo brakuje im motywacji. Ważne jest, by w życiu robić to, co sprawia nam przyjemność, wtedy faktycznie mamy motywację by dążyć do samodoskonalenia.

Odpowiedz
paulina 30 marca 2020 - 17:16

Też jestem za dążeniem do bycia „wystarczająco dobrym” niż do bycia perfekcyjnym. Może to kwestia poustawianych w głowie priorytetów i chęci posiadania czas i uczenia się różnych rzeczy niż tylko jednej?

Odpowiedz
Dana 31 marca 2020 - 10:35

Coś podobnego pisała u siebie Jean Chatzky. Aż zrobiłam z jej cytatu pina 😉 Faktem jest jednak, że czasami warto odpuścić. Odpowiedzieć sobie szczerze, czy to, co robimy, nie tylko chcemy robić dalej, doskonalić się w tym, ale przede wszystkim, jak się z tym czujemy. Czy jest to nasza pasją i jesteśmy dla tego gotowi poświęcić wiele. Jeśli nie jesteśmy pewni co do odpowiedzi, to najpewniej warto nieco przystopować, zrobić sobie przerwę i wrócić do tematu za jakiś czas. I jeśli nadal mamy wątpliwości – odpuścić.

Odpowiedz
Zołza z kitką 2 kwietnia 2020 - 09:33

Sama na codzień staram się robić rzeczy, które przede wszystkim dają mi szczęście i poczucie spełnienia. Nie wyznaczam sobie deadlinów, nie daje warunków, nie określam ilości godzin, które spędzę nad daną czynnością. Robię, póki czuję się z tym dobrze. Bo gdy sama nakładam na siebie presję – tracę radość z wykonywania konkretnych rzeczy. Tak jak np. teraz – uczę się hiszpańskiego po angielsku, bo czuję się dzięki temu szczęśliwa. Praktykuję jogę, bo daje mi spokój i niweluje bóle kręgosłupa. Gdy przestanę je „czuć”, znajdę coś innego 🙂

Odpowiedz

Ta strona używa ciasteczek bo są smaczne i pomagają zoptymalizować jej działanie. Akceptuj Czytaj więcej