fbpx

Postrzeganie przez marki

przez Rafał Walaszek

W normalnym społeczeństwie ludzie cieszą się z sukcesu innych i nie patrzą wilkiem na ich osiągnięcia. Wzajemnie się wspierają i budują zdrowe relacje. Bo im więcej osób podnosi standard życia, tym lepsze korzyści osiąga cała społeczność. Nasza mentalność jest inna, sukcesy generują u nas ból tyłka.

I to wcale nie taki mały. Pisałem już o tym w tekście dlaczego nie rozmawiamy o pieniądzach. Powodów, dla których unikamy wiedzy finansowej jest mnóstwo, a ludzi zaradnych traktuje się u nas zwyczajnie źle, czasem nawet podle. Ale nie wszystkich traktuje się tak samo. Największa nienawiść nie spada na ludzi najwyższego szczebla, miliarderów. Dotyka ludzi z naszego otoczenia. Tych, którzy nie różnią się od nas prawie niczym. Tych, których uznalibyśmy za „swoich”, gdyby nie mieli droższych rzeczy.

Jeszcze do niedawna iPhone był wyznacznikiem luksusu i wzbudzał masę kontrowersji. Steve Jobs właścicielom jego produktów najwidoczniej prał mózgi, bo jak inaczej można wytłumaczyć płacenie kilka tysięcy za nowy telefon? To naciąganie! To słaby sprzęt! Mój android lepszy!

Wyjaśnijmy tu kilka kwestii.

Po pierwsze

iPhone nie jest żadnym wyznacznikiem luksusu, a przynajmniej nie w cywilizowanych krajach, gdzie jest po prostu telefonem, jednym z wielu. W danym państwie przeważają użytkownicy nadgryzionego jabłka, w innym użytkownicy Samsungów, Huawei, Xiaomi albo Nokii. I wiecie co z tego wynika? Całkowicie nic. Bo w rozwiniętych państwach wojenki o wyższość jednego telefonu nad drugim prowadzą tylko niespełnieni blogerzy technologiczni, a nie normalni obywatele, którzy mają w nosie jaki masz telefon. Oni mają swój i tylko w jego ekran patrzą. Niestety u nas marka telefonu potrafi podzielić zwykłych, niezwiązanych nawet z technologią obywateli. Ot, słyszeli że iPhone to drożyzna więc ten, kto go ma, to pewnie nakradł.

Nie mógł zarobić tych pieniędzy tak po prostu. Musiał ukraść, oszukać, robić lewe interesy albo mieć nadzianych rodziców. Wewnętrzna zawiść i wrogość każe wydać osąd. Choć podejrzewam, że chodzi tak po prostu o zazdrość. Zazdrość tego, że ktoś ma lepiej od nas. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że takie osoby wmawiają sobie, że ci „obrzydliwie bogaci” stawiają się nad nimi. To się wcale nie dzieje. Sami biedniejsi stawiają się na niższym poziomie wpędzając się we frustrację.

Po drugie

Spora część osób, która tak chętnie ukrzyżowałaby nowobogackich właścicieli iPhonów, sama posiada telefony kosztujące więcej. Może nowy Samsung kosztował ich tylko 1 zł w abonamencie, ale odejmując od tego koszt samej umowy, jego cena to nadal 4.000 zł. A przecież tyle to płacą frajerzy od Apple. Jak do tego doszło? Zenek Martyniuk powiedziałby, że nie wie, ale ja wiem.

Tu wcale nie chodzi o pieniądze, a o symbole. Iphone nie musi być najdroższym telefonem, by być tak traktowanym. Wystarczy, że nadal jego właścicielom przypina się łatkę. A nie tylko o ten telefon w całym tekście chodzi. Bo możesz spokojnie wrócić na swoje osiedle nową Skodą za 200 tysięcy, ale nie próbuj wrócić używaną 5-letnią S-klasą od Mercedesa za 100 tysięcy. Nie ważne, że jest 2 razy tańsza, ważne, że wzbudza 10 razy więcej emocji i gula na szyi sąsiadów.

Po trzecie

Dla niektórych jest niepojęte, że to, jak wydajesz pieniądze, to tylko Twoja sprawa.

  • „Po co mu taki drogi telefon? Mój ma wszystko to samo.”
  • „Dlaczego wydał aż tyle na ten samochód? Skąd na to wziął pieniądze?”
  • „Ja to bym tyle nie wydał.”

To świetnie, że tak bardzo troszczysz się o innych. Tylko, że nikt Cię o zdanie nie pytał. Zarobiłeś swoje pieniądze? Dysponuj nimi do woli. Jeśli jednak nie pracowałeś za drugą osobę, to nie rozdzielaj jej pensji. To bardzo proste: kto zarabia ten wydaje. I nie wcinaj się do cudzych decyzji oraz przestań oceniać innych przez pryzmat tego, co kupują. Szata nie zdobi człowieka.

Zamiast iPhona czy Mercedesa możesz tu podstawić markę butów, torebki czy szynki. To się nigdy nie zmienia i nigdy nie chodzi o te rzeczy, a o ludzi wydających osądy.

Może i ten tekst nie jest typowym tekstem blogera finansowego, ale zależy mi na czymś więcej, niż pokazaniu ile można uciułać na lokacie. Chodzi mi o zmianę ważniejszą niż w portfelu, o tę w głowie. Znasz ludzi oceniających po markach? Powiedz im żeby przestali albo się od nich odetnij, a jeśli sam jesteś taką osobą, to przestań. Ja proszę Cię teraz, ale Ty możesz podziękować mi kiedyś.

Podobne teksty

Skomentuj

4 komentarze

Iga 7 listopada 2019 - 19:59

Sama kiedyś doświadczyłam oceniania po przez, to co mam w posiadaniu 🙂 Ludzie są po prostu mściwi i czasem bardzo zagubieni w tym co mówią

Odpowiedz
blogierka 8 listopada 2019 - 00:36

HYm, ja nie oceniam ludzi po markach, a już na pewno nie po iphonach.

Odpowiedz
AgataMan 8 listopada 2019 - 16:17

Merytorycznie i stylistycznie świetnie napisane. A w kwesti samej treści – podpisuję się rekami i nogami. podobało mi się stwierdzenie, że iphone nie jest wyznacznikiem luksusu, nie w cywilizowanym świecie. Owszem, ale trzeba by wytłumaczyć to naprawdę wielu osobą, młodym szczególnie.
pozdrawiam.

Odpowiedz
Partyzantka 12 listopada 2019 - 12:24

Jak ja nie znoszę ludzi oceniających innych po tym, co posiadają. I nienawidzę zaglądania innym do portfela. Ktoś lubi kupować nowe telefony? Jego sprawa. Ja mam inne priorytety. Inna rzecz, że osoby tak lekko wydające kasę później narzekają na jej wieczny brak i jest to irytujące. 😉

Moim zdaniem taki tekst jak najbardziej pasuje do bloga finansowego. 🙂

Odpowiedz

Ta strona używa ciasteczek bo są smaczne i pomagają zoptymalizować jej działanie. Akceptuj Czytaj więcej