fbpx

Pieniądze w związku to nie wspólne konto

przez Rafał Walaszek
24 komentarze

Za chwilę walentynki, wyznasz komuś miłość, oświadczysz się albo zaczniesz planować ślub. Skoro pchasz się w poważny związek, to prędzej czy później pojawi się temat pieniędzy. I pewnie koncertowo go spieprzysz.

Niestety u części osób pieniądze w związku to problem. A przyczyną jesteś Ty, Twoja druga połówka i jedno głupie pytanie. Powtarzane jak mantra przez wszystkich niespełnionych doradców finansowych: „wspólne czy oddzielne konto”?

Gdy pary próbują dogadać się w kwestii finansów, zaczynają zazwyczaj od totalnych pierdół. Czy mieć wspólne konto? Czy oddzielne? Jak dzielić pieniądze? Kto i za co płaci? Gdy ktoś od tego zaczyna, robi mi się niedobrze. To nie są pytania na początek, tylko na koniec. Zaraz Ci wytłumaczę.

Lubię liczyć, prowadzić budżet, wypełniać tabelki. Wspiera to moje wyobrażenie i ułatwia dalsze planowanie. Mógłbym zbudować ekstra model finansów mojej rodziny. Moje pieniądze, kasa żony, nasz wspólny hajs, forsa na inwestycje. No wiesz, po prostu wszystko zapięte na ostatni guzik, jak Twoja koszula na obiedzie u teściów.

Tylko że moja żona nie jest zainteresowana takim podejściem. Mogę ją przekonywać, że model jest zajebisty: No zobacz! Jak przekroczymy wydatki, to komórka E77 w Excelu sama zmieni kolor na czerwony! Czy to nie wspaniałe? Zamiast powiedzieć „tak”, powiedziałaby: „nie zbliżaj się do mnie, bo wezwę policję”.

To może być wspaniałe, ale nie jest. Jeszcze nie teraz. Najpierw musicie przegadać kilka spraw:

  • Jak myślicie o pieniądzach?
  • Co jest dla Was naprawdę ważne?
  • Która z tych rzeczy jest priorytetem?

To są pytania, które musicie sobie zadać na początek. Zwolnij, nie spieszy się. Dojdziecie zarówno do modelu waszych finansów, jak i tego, czy chcecie mieć wspólne konto (albo oddzielne). To będzie ostatni krok.

Wiesz, jak przebiegają negocjacje? Najpierw jest rozmowa, gdzie każdy prezentuje swoje argumenty. Ty oferujesz jedno, druga osoba daje coś od siebie. Próbuje się dojść do porozumienia, a kwota to sam koniec. Wisienka na torcie.

Poznaj drugą stronę, Wy też dobijacie targu. Często na całe życie.

  • Co znaczą dla Ciebie pieniądze?
  • Jak Twoi rodzice rozmawiali z Tobą o pieniądzach? O ile w ogóle to robili.
  • Czy obawiasz się czegokolwiek?

Są małżeństwa, gdzie tylko jedno z rodziców pracuje i zarabia, drugie nie robi nic. Jeśli pochodzisz z takiego domu, do której roli jest Ci bliżej?

Wyobraźcie sobie, gdzie chcecie być za 5 lat. Jak to wygląda? Znajdźcie odpowiedni kontekst, dlaczego w ogóle o tym rozmawiacie. Jeżeli chcecie osiągnąć pewien status finansowy, wypadałoby go najpierw określić. Może nie uda się w 5 lat, może w 7? Ale budzisz się i wiesz czego w ogóle chcesz.

Myślisz, że taka rozmowa jest dziwna i niepotrzebna? Dziwne i niepotrzebne jest 30 lat wypominania drugiej osobie kupna pączka za 2 złote w co drugi piątek. Bo przecież ktoś Wam polecił wspólne konto.

Podobne teksty

Skomentuj

24 komentarze

Joanna 10 lutego 2020 - 13:50

Podpisuje się pod tym obiema rękami – a mam różne doświadczenia. Dobrze się się obudzić wiedzieć, czego się chce, a to wcale nie jest takie oczywiste.

Odpowiedz
Anatol 10 lutego 2020 - 18:06

Jakikolwiek podział tych kont nie będzie – czy to wspólne, czy osobne, czy mix, to temat pieniędzy tak czy inaczej zawsze przy jakiejś sytuacji wyjdzie. Nie ma innej opcji 😉
Grunt to umieć jakoś w takich sytuacjach się dogadać i przy okazji nie pozabijać 🙂

Odpowiedz
Ewelina 21 lutego 2020 - 08:56

Zgadzam się z Joasią! Myślę, że trzeba zacząć od siebie i wiedzieć jak ma wyglądać nasze wspólne życie, zaczynając od finansów, przez codzienność czy podział obowiązków.

Odpowiedz
Partyzantka 10 lutego 2020 - 14:11

Bo Polacy nie potrafią rozmawiać o pieniądzach. To się kojarzy od razu z kłótniami, nieporozumieniami, a czasem nawet wstydem. Pewnie dlatego kwestie finansów w związkach od razu wrzucają do szufladki „drażliwe, nie ruszać”. Moim zdaniem najważniejsze, żeby każdy w związku miał swoje pieniądze. W głowie mi się nie mieści, że np. niektórzy zakładają wspólne konto i wrzucają tam całą swoją kasę albo sytuacje, gdzie np. jedna strona nie pracuje, nie ma żadnych oszczędności i żyje na koszt drugiej strony. Z takich układów mogą się urodzić bardzo niefajne sytuacje. Bardzo ważny i potrzebny temat, super, że o tym napisałeś!

Odpowiedz
Rafał Walaszek 10 lutego 2020 - 14:40

Oj nie lubią rozmawiać, mają do tego 15 powodów, albo i więcej. To, czy pary mają 1 konto wspólne, 2 oddzielne, czy 3 (2 swoje + wspólne), nie ma tak dużego znaczenia. Ważne, żeby model był dopasowany do ich przekonań i priorytetów. Każdy z tych systemów jest dobry dla kogoś innego. No i super, że tekst Ci się podoba 😉

Odpowiedz
Ewelina z bloga W poszukiwaniu końca świata 10 lutego 2020 - 18:11

U nas podejmujemy tematy finansowe- zarówno domowe, jak i te bardziej „globalne”. Dyskutujemy, wymieniamy się opiniami i od czasu do czasu zmieniamy perspektywę. Myślę, że to pomaga rozwijać się- nie tylko finansowo 🙂

Odpowiedz
blogierka 11 lutego 2020 - 00:43

Zgadzam się z Tobą- wspólne konto to moim zdaniem duży błąd.

Odpowiedz
Rafał Walaszek 11 lutego 2020 - 01:05

Nigdzie w tym tekście nie stwierdzam, że wspólne konto to błąd 😉

Odpowiedz
Kasia 11 lutego 2020 - 10:49

Super temat poruszyłeś. Szkoda że nie trafiłam na ten tekst 8 lat temu jak zaczynalismy z mężem wspólną drogę. Przerabialismy osobne konta, wspólne i mix i powiem szczerze że różnica żadna jak dla mnie bez określonego celu naszej rodziny. Dopiero drugi miesiąc prowadzę zestawienie wydatków, chce wprowadzić Twoje rozwiązania w kwestii ich ograniczania i mądrego oszczędnania. Troche jestem torpedowana przez rodzinę wg której wszystko jest mało miarodajne ze wgledu na to że wszystkie pieniądze idą na budowę mimo to nie daje sie i wszystko spisuje bo budować się kiedyś przestaniemy i zestawienie miesięcznych kosztów za okres od grudnia 2019 bedzie jak znalazl by planować nasz miesięczny budżet

Odpowiedz
Rafał Walaszek 11 lutego 2020 - 13:00

Witaj ponownie Kasiu
Nie poddawaj się 😉 Jeśli uważasz, że potrzebujecie prowadzić budżet domowy, to go prowadź. Nie przekonuj innych na siłę, wystarczy poprosić, by Ci nie przeszkadzali i nie wyrzucali rachunków. Kiedyś mogą się przekonać, szczególnie po ukończeniu budowy.

Odpowiedz
Kasia 11 lutego 2020 - 13:36

Ja poszlam o krok dalej i zakupy robie przede wszystkim ja w sensie do domu. Maz ma na glowie budowlane i samochodowe za ktore placi tylko karta zebym mogla to wpisac. Nie bierzw rachunkow wiec ma bana na branie gotowki;)

Odpowiedz
Anatol 11 lutego 2020 - 13:26

Budowa to bardzo skomplikowany temat i w tym przypadku tym bardziej powinnaś prowadzić budżet. Bez tego bardzo łatwo popłynąć. Jedną rzecz kupisz trochę droższą, bo niby różnica niewielka, drugą trochę drożej, a na koniec się okaże, że jednak całość się nie dopina…
Coś o tym wiem. Przeżyłem kilka lat temu i powiedziałem sobie, że nigdy więcej 😉

Odpowiedz
Kasia 11 lutego 2020 - 13:33

Zgadzam się z Tobą w pełni. Juz zapowiedzialam ze jak bedziemy sie budowac jeszcze raz to prowadze wersje i papierowa i elektroniczna:)

Odpowiedz
Rafał Walaszek 11 lutego 2020 - 13:48

Nie musisz nawet czekać na kolejną budowę. Prawdziwy cyrk zaczyna się przy urządzaniu i setkach małych szpargałów.

Odpowiedz
Kinga | Blondynkanaswoim 11 lutego 2020 - 13:21

Pieniądze w związku to w ogóle trudny temat. I bardzo łatwo się pogubić w tym całym moje-twoje rozważaniach. Mam poczucie, że w moim związku jest w tej kwestii zdrowy kompromis. Nie uważam, że wspólne konto jest dobre albo złe, po prostu każdy ustala własne zasady. Dobre jest to, co jest dobre dla nas i co sprawdza się u nas. Są pary, które mają tylko jedno konto i są takie, które mają tylko swoje prywatne. I wszystko jest okej, dopóki to się sprawdza. My mamy łącznie 3 konta. Jego prywatne, moje prywatne i nasze wspólne. Na to ostatnie oboje przelewamy po połowie kasy za czynsz, rachunki, jakieś comiesięczne zaskórniaki na NNW tytułem popsutego piecyka albo kupna nowego zestawu talerzy. Cała reszta jest nasza i dysponujemy tym, jak chcemy. Uważam, że to całkiem zdrowe podejście i za kilka lat nadal będzie się u nas sprawdzać. A jeśli nie, trudno. Wspólne konto, na którym jest kilkaset złotych na czarną godzinę zawsze można zamknąć 🙂

Odpowiedz
Miejska Pustelniczka 13 lutego 2020 - 14:08

… poczynienie pewnych ustaleń w związku jest bardzo ważne i zgadzam się, że lepiej odbyć takie rozmowy wcześniej, niż później wypominać sobie te „pączki” czy cokolwiek innego … szczególnie że pieniądze to temat, który budzi dużo emocji, więc w stresie czy kłótni łatwo może dojść do tego, że stanie się on tematem zastępczym …

Odpowiedz
Marta 13 lutego 2020 - 15:37

U nas są niby osobne, ale jakoś nigdy nie było problemow w rozmowie o kasie. Wydatki i tak planujemy wspólnie, teraz pracuje głównie mąż, więc na jego głowie są rachunki. Ale ja planuje wydatki zakupowe,a że jestem oszczędna to pp prostu biorę kartę do konta i kupuje co trzeba. Jak wrócę do pracy to wydatki znów rozdzielimy bardziej równo i nie będzie problemu

Odpowiedz
Mateusz 14 lutego 2020 - 10:42

Prawda jest taka, że takiej wiedzy nam w szkole nie przedstawiają. I albo poczytamy na blogu (tak jak tutaj) albo musimy wszystko wywnioskować sami. Wartościowy tekst.

Odpowiedz
Karolina 17 lutego 2020 - 15:02

Przeciwnie! Uważam, że to bardzo potrzebny artykuł! Zgadzam się w 100%.

Odpowiedz
koza domowa 17 lutego 2020 - 15:57

Rozmowy o pieniądzach w związku bywają trudne, ale warto je prowadzić i ustalić razem, jak budżet domowy ma wyglądać. Wybranie najlepiej pasującej do nas opcji to ogromny krok w ułatwieniu zarządzania tym budżetem. Świetny wpis! Kasia

Odpowiedz
Katarzyna Hryniewicz 18 lutego 2020 - 17:00

Podoba mi się szczerość Twojego artykułu, Zgadzam się całkowicie, by nie napadać drugiej osoby i często ta sytuacja sama się rozwija. Dać Sobie czas na podanie i zobaczenia jak druga strona zachowuje się w kwestii finansów: jak wydaje i jak chomikuje 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz
hany 26 lutego 2020 - 23:02

Ważne, żeby to ustalić na początku. My tego nie zrobiliśmy i teraz próbujemy dojść do ładu i składu po 13 latach :P.

Odpowiedz
Angelika 23 marca 2020 - 20:05

Ciężko ze wspólnego konta np kupić drugiej połowie prezent. Dobrze mieć swoje konto

Odpowiedz
Grzegorz 26 marca 2020 - 18:54

Rodzice się rozwiedli, bo mieli zupełnie inne postrzeganie roli pieniędzy w rodzinie. Ja gdy dobierałem się z żoną na etapie wczesnego chodzenia obserwowałem, moją ówczesną dziewczynę jak radzi sobie z finansami. Obecnie jesteśmy szczęśliwym i zamożnym małżeństwem i mamy spójne w 90% postrzeganie sfery finansów.

Odpowiedz

Ta strona używa ciasteczek bo są smaczne i pomagają zoptymalizować jej działanie. Akceptuj Czytaj więcej